Centrum Kultury i Wypoczynku oraz Wydział Edukacji i
Spraw Społecznych UM w Andrychowie zaprosiły 2 listopada
wszystkich chętnych na Wieczór Edukacyjny "W zaduszkowym
nastroju" Imprezę otworzył Dyrektor CKiW Zbigniew
Przybyłowicz wraz z Jadwigą Janus, pomysłodawczynią
projektu "Rok Hansa Christiana Andersena w Andrychowie".

Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, jak ogromny
ładunek emocji i wiedzy rozleje się tego popołudnia na
uczestników ze sceny MDK.
Ale może po kolei. O godzinie 17.15 mieliśmy przyjemność
(to znaczy 7 panów i chyba 400 pań) ...

... wysłuchać niesłychanie interesujący wykład prof.
Alicji Baluch, którego mottem były słowa B. Schulza
"Dorosnąć do dzieciństwa ... to dopiero dojrzałość"

Pani Alicja należy do ludzi których słucha się nie
tylko z zainteresowaniem, ale i niewątpliwą przyjemnością.
Wynika to z olbrzymiej wiedzy jaką posiada na temat wpływu
bajek i baśni na rozwój pierwszych reakcji emocjonalnych u
dzieci, wpływu literatury dziecięcej na kształtowanie
osobowości dorosłego człowieka.
Czego dowiedzieliśmy się z wykładu? Oczywiście
powinienem napisać - czego dowiedziałem się z wykładu,
gdyż jako umysł ścisły - nie wiem czy dobrze mi sie to
wszystko poukładało - ale zaryzykuję :)
Otóż nie wiem czy wiecie - ale w baśniach drzemią
prastare obrazy które poprzez podświadomośc "prostują"
nasze emocjonalne kręgosłupy. Dotyczy to szczególnie
dzieci.
To nie nakazy i zakazy, lecz podświadomość buduje nasze
emocje.
Przeżyłem lekki szok po wysłuchaniu niektórych
interpretacji, a właściwie zrozumiałem, dopiero teraz, że
bajki to nic innego jak w terminologii komputerowej (hehe
inżynier się odezwał) - program który dopracowywany przez
lata przez całe pokolenia ludzi, pozwala na właściwe
kształtowanie naszej świadomości.
Parę przykładów.
Królewna Śnieżka - piękna królewna której umarła matka,
ucieka z domu do 7-miu krasnoludków, uczy się im sprzątać,
gotować, prać, poznaje królewicza i dopiero wtedy wraca do
domu to nic innego jak dziewczyna - piękna lecz
rozkapryszona, traci matkę (oczywiście w przenośni) gdyż
matka każe jej pomagać w domu, sprzątać gotować, robić
zakupy itp. Dziewczyna buntuje się i matka staje sie złą
macochą, przez którą musi iść z domu w świat, tam
pracować, sprawdzić się w roli odpowiedzialnej i dorosłej
osoby, by wrócić do domu i pogodzić się z rodziną dopiero
gdy "nauczy się" prawdziwego życia.
Czerwony Kapturek - to nic innego jak dorastająca
dziewczyna, która poszła swoją drogą, mimo zakazów
rodziców i została pożarta przez wilka (mężczyznę)
Oczywiście nie można tłumaczyć tej bajki dziecku,
widzisz, gdybyś słuchała mamy nic by Ci się nie stało. Nie
chodzi w tej bajce o posłuszeństwo lecz o to, że
przychodzi moment na podejmowanie samodzielnych decyzji,
które mają wpływ na całe nasze życie. To jednak
dorastające dziecko powinno wybrać.
Jaś i Małgosia, to nie są dzieci, które nie słuchały
rodziców i poszły w las, lecz w rzeczywistości - zostały
przez nich wysłane w świat, by się tam usamodzielniły.
Widzimy więc, że bajki działają na naszą podświadomość
poprzez tzw archetypy, wzorce postępowania i zachowania.
Archetypy (praobrazy) to nic innego jak wzorce zachowań i
postępowania wspólne dla nas wszystkich. Zwykle ich nie
dostrzegamy - choć mamy świadomość że gdzieś tam w zaukach
naszych mózgów są zapisane jakieś reguły zachowań,
wzorce działania, następstwa zdarzeń. Archetypy
dziedziczymy z pokolenia na pokolenie. Podobnie jak sieci
neuronowe - znamy je jako gatunek. Może jest to
spowodowane tym, że praktycznie wszyscy ludzie mają
podobne problemy egzystencjalne. Główne archetypy są
jednakowe we wszystkich kulturach, i jest ich niedużo,
opierają się na podstawowych doświadczeniach człowieka. Są
one wyrazem podstawowych możliwości i psychiki człowieka.
Są to: Anima (archetyp idealnej kobiety), Animus(archetyp
idealnego mężczyzny), Cień, Stary Mędrzec, Wielka Matka,
Jaźń.
Podczas wykładu dowiedzieliśmy się również dużo o jednym z
ulubionych duńskich baśniopisarzy - Andersenie. Wbrew
pozorom, jego życie nie było bajką.
Urodził się w biednej rodzinie, ojciec był szewcem,
matka praczką, ciotka uprawiała najstarszy zawód świata.
Już jako czternastolatek, po śmierci ojca, musiał zarabiać
pracą fizyczną. Żył na granicy nędzy, co wyraźnie odbiło
się na jego twórczości literackiej, a zwłaszcza w
najważniejszej jej części, baśniach. Również twórczość
literacką zaczął jako nastolatek. Swoje pierwsze dojrzałe
dzieło, Improwizator (1835), napisał w wieku 30 lat. Była
to powieść o karierze biednego dziecka, które mimo
osiągniętych sukcesów nie potrafi uwolnić się od kompleksu
niskiego pochodzenia. Kolejne powieści, O.T. (1836) i
Tylko grajek (1837), podobnie jak pierwsza i późniejsze,
zawierały wątki autobiograficzne. Nie one jednak
przyniosły mu sławę i pieniądze. W 1835 ukazał się
pierwszy zbiorek baśni "Baśnie opowiedziane dla dzieci",
potem sukcesywnie, w formie zeszytów, wychodziły kolejne
części - zeszyty 1-6: Baśnie opowiedziane dla dzieci
(1835-1842), zeszyt 1-5: Nowe baśnie (1843-1848), zeszyt
1-2: Opowieści (1852-1853) oraz zeszyt 1-10: Nowe baśnie i
powieści (1858-1872); łącznie około 150 baśni! Mimo, że
doszedł do pokaźnej fortuny, nie miał szczęścia wśród
kobiet. Przypuszcza się, że w Świniopasie (opartym na
Królu Drozdobrodym) wykpił jedną ze swoich kandydatek na
żonę, która wzgardziła jego uczuciami.
Źródłem inspiracji w przeciwieństwie do poprzedników nie
był dla Andersena tajemny świat magii - lecz folklor, jak
w Krzesiwie (1835), Księżniczce na ziarnku grochu (1835) i
Świniopasie (1841), Baśnie tysiąca i jednej nocy, jak w
Latającym kufrze (1839), oraz tradycja hiszpańska - Nowe
szaty cesarza (1837). Królowa śniegu (1844) i Brzydkie
kaczątko (1843) zrodziły się wprost w jego wyobraźni.
Ostatni z wymienionych utworów odczytano jako metaforę
losu samego pisarza, który podsumował baśń w słowach:
"Nieważne, że urodziłem się na kaczym podwórku, ważne, że
wyklułem się z łabędziego jajka".
Baśnie Andersena urzekają połączeniem romantyzmu ze
światem realnym, mają prostą fabułą i styl, a jednocześnie
uderzają w samą istotę natury człowieka. Są ciepłe, niosą
optymizm. Stały się ulubioną lekturą dla dzieci i
dorosłych.
Może nie wiecie - ale Andersen był także krytycznym
dziennikarzem zafascynowanym wynalazkami XVIII wieku,
opowiadaczem, podróżnikiem oraz kreatorem nowych
standardów (collage, papierowe wycinanki, wzory aranżacji
kwiatów w bukietach).
Próbował swoich sił jako śpiewak, aktor i tancerz.
Znany stał się dzięki powieściom, ale to baśnie uczyniły
go ieśmiertelnym.
Ja osobiście zapamiętałem jeszcze jedno zdanie z wykładu:
Jeśli dziecko nie czytało baśni, jako dorosły - nie będzie
w stanie czytać i rozumieć literatury.
Dlatego - radzę Wam, jeśli macie dzieci które chcą
jeszcze, abyście im czytali i opowiadali bajki, nie
zmarnujcie tej okazji! Czytajcie im bajki jak długo będą
chciały. Nie wyciągajcie dzieciom wniosków z bajek,
pozwólcie by bajka dotarła do nich na swój własny,
sprawdzony od pokoleń sposób, nie skracajcie bajek, nie
zmieniajcie ich treści.
To może tyle z tego co wyniosłem z wykładu Pani
Profesor. Więcej już nie piszę, bo wkrótce pewnie powstała
by powieść "Alicja w Krainie Baśni" :) Mam nadzieję, że
Pani Alicja odwiedzi nas jeszcze w Andychowie i podzieli
się swoją nieprzeciętną wiedzą.
Po krótkiej przerwie na kawę scena MDK zmieniła się w
scenę Teatru Lalek.
Wiecie pewnie, że jest coś, co odróżnia nas, ludzi, od innych istot
żyjących na ziemi. Coś co czasami jest dla nas
wybawieniem, a czasami przekleństwem, coś co może zgasić
każde światło, ale może także odsłonić najczarniejszą noc
:
Nasza wyobraźnia.
To ona właśnie kawałek czarnej tkaniny czyni nocą, okno
domem, czerń samotnością, światło - życiem, śmierć -
wybawieniem. To dzięki niej kukiełki stają się ludźmi, a
ludzie - kukłami. Dzięki niej możemy przemierzać światy
nam niedostępne i zbliżać sie do granic możliwości
poznania, do granicy istnienia, do bram piekieł i rajskich
ogrodów, to właśnie ona pozwala nam rozmawiać z samym
Stwórcą.
2 listopada mieliśmy przyjemność obejrzeć spektakl Opolskiego Teatru Lalki
i Aktora im. Alojzego Smolki (na motywach "Opowiadania o matce" Hansa Christiana
Andersena) "...i odsłoniłam noc..."
"Opowiadanie o matce" należy (oczywiście
wg mnie) do jednej z najpiękniejszych i najgłębszych
historii tłumaczących nam, dorosłym istotę życia i śmierci
w sposób niezwykle prosty i naturalny - postanowiłem, że
fotografie ze spektaklu wplotę w streszczenie jakie
przygotowałem dla Was z "Opowiadania o matce"
Była zima.
Matka siedziała przy kołysce chorego dziecka,
wiedząc, że dziecina umrze. Okryty końską derką
żebrak zapukał do drzwi. Było bardzo zimno, starzec
drżał z chłodu, matka wstała, aby zrobić coś
ciepłego do picia. A starzec był samą śmiercią.
Kiedy matka zasnęła na chwilkę ...

ani starca ani dziecka nie było w pokoju. Zabrał je
ze sobą!

Matka wybiegła z domu szukając dziecka. Na dworze, w
śniegu, siedziała sama noc, odziana w czarną suknię.
W zamian za wskazanie drogi gdzie poszła śmierć -
kazała sobie zaśpiewać wszystkie pieśni, które matka
śpiewała przy kołysce. Po ich zaśpiewaniu - matka
udała się tam gdzie noc wskazała jej dalsza drogę -
do lasu. W lesie drogi krzyżowały się.
Stał tam krzak cierniowy, który
nie miał na sobie żadnego listka. Zdecydował, że powie
matce gdzie iść dalej, jeśli ta ogrzeje go własnym
ciepłem. Matka przycisnęła krzak cierniowy do piersi tak
mocno, że ciernie wpiły się w jej ciało i popłynęła krew,
tak gorąca, że krzak wypuścił świeże, zielone liście. Za
ten czyn cierń wskazał jej drogę, którą miała iść dalej.
Przyszła nad wielkie puste
jezioro - w zamian za wskazanie drogi jezioro zapragnęło
matczynych oczu - niczym najczystszych pereł. Matka
wypłakała oczy do jeziora, a ono przewiozło ją na drugą
stronę aż do wielkiej cieplarni, gdzie mieszkała śmierć,
hodując kwiaty i drzewa, z których każde było życiem
ludzkim.
Stara grabiarka, która pilnowała
wielkiej cieplarni śmierci w zamian za pomoc w
odnalezieniu kwiatu dziecka, wzięła od kobiety jej czarne
włosy.


Matka poczuła, że wśród mnogości drzew i kwiatów
wszelkiego gatunku jest mały krokus - prawdopodobnie - jej
dziecko. Kiedy śmierć nadejdzie, nie pozwól jej go wyrwać
i zagroź, że wyrwiesz wtedy inne kwiaty. Śmierć się tego
boi, bo za każdy kwiat opowiada przed Bogiem i żadnego nie
może zerwać sama, zanim On nie rozkaże.
Nadeszła śmierć i wyciągnęła rękę
ku małemu kwiatkowi, ale matka schwyciła ją i nie
pozwoliła go zerwać. Smierć była jednak silniejsza.
Kobieta nie mogła sobie z nią poradzić. Bóg sobie z Tobą
poradzi! - krzyknęła kobieta!
Ale ja przecież czynię tylko to,
co Bóg chce - odpowiedziała śmierć. Wszystkie kwiaty i
drzewa są Jego. Ja je tylko zabieram i przesadzam do
wielkiego rajskiego ogrodu w nieznanym kraju.
Oddaj moje dziecko! - prosiła
błagalnie matka i za radą grabiarki chwyciła w dłonie dwa
kwiaty rosnące w pobliżu krzycząc - Zerwę te kwiaty, nic
innego mi nie pozostaje.
Nie ruszaj ich! - powiedziała
śmierć - bo unieszczęśliwisz inną matkę ... Masz tu twoje
oczy - powiedziała śmierć - odzyskałam je dla Ciebie od
jeziora, spojrzyj w studnię która stoi obok, wymienię
nazwiska tych dwóch kwiatków, które chciałaś zniszczyć i
zobaczysz jaki miał być ich los!
Matka zobaczyła w
studni, że jeden z tych ludzi stał się błogosławieństwem
dla świata a drugi miał być wielkim zbrodniarzem. Kto jest
tym nieszczęsnym, a kto szczęśliwym? - spytała matka. -
Tego ci nie powiem - rzekła śmierć - powiedziała jej
tylko, że jeden z kwiatów był kwiatem właśnie jej dziecka.

Kobieta widziała
przyszłość, nie wiedziała jednak, który z dwóch kwiatów
był życiem jej dziecka. Wydała więc tylko okrzyk przerażenia,
bezradnie
upadła na kolana i modliła się do Boga, godząc się z Jego
wolą i Jego decyzją.

A śmierć z dziecięciem odeszła w nieznaną krainę.

|
Tuz po występie, jeden z uczestników spektaklu
stwierdził, że to był piękny przykład walki dobra ze złem.
Ja raczej myślę, że była to odwieczna walka stworzenia
ze Stwórcą.
I to by było na tyle tego zaczarowanego, baśniowego i
jakże edukacyjnego zaduszkowego wieczoru.
Występom przyglądał się współtwórca scenariusza i
reżyser spektaklu Krystian Kobyłka ...

... a w Andrychowie zagrali wg jego wizji na naszych
uczuciach :
- Barbara Lach – Matka
- Agnieszka Zyskowska-Biskup – Żałobnica, Śmierć,
Grabarka, animacje
- Mariusz Laskowski – Żałobnik, Tancerz, animacje
- Krzysztof Jarota – Żałobnik, animacje
- Tomasz Szczygielski – Żałobnik, animacje

Ślicznie Wam za to
dziękujemy
Jarosław Skupień