Home

 

Klub Pod Basztą
Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie

 

 

 

15.02 /piątek/ godz. 20.00 odbył się

Koncert LIDII POSPIESZALSKIEJ z zespołem

 

W zapowiedzi koncertu mogliśmy przeczytać : "Koncert promuje płytę "INAIJE". Lidia Pospieszalska jest żoną kompozytora i znakomitego basisty Marcina Pospieszalskiego. Może pochwalić się nagraniami z Tie Break, New Life, Deus Meus, a ostatnio współpracuje z zespołem Raz Dwa Trzy. Fascynuje ją muzyka etniczna i jazzowa"

Zapraszamy na fotoreportaż :

No właśnie. Od koncertu minęło juz trochę czasu, dlatego też jeśli czytaliście (a właściwie to ... oglądaliście) ten fotoreportaż wcześniej - były tu wyłącznie same zdjęcia.

Chciałem zrobić sobie takie malutkie doświadczenie. Spokojnie - Sam na sobie :). Chciałem sprawdzić - ile we mnie zostanie po wysłuchaniu koncertu za dwa-trzy tygodnie. Większość z reportaży piszę najczęściej zupełnie świeżo po koncercie, gdy w głowie szumi jeszcze muzyka, nie umilkły oklaski, pamiętam słowa, nastrój, klimat ....

Chciałem więc sprawdzić, co we mnie zostało po dwóch tygodniach od momentu gdy na malusieńkiej scenie andrychowskiego KPB zaśpiewała Lidia Pospieszalska.

Dlaczego? No właśnie. Dlaczego?

Imprez, na których byłem, a które zapadły w pamięci było już tak wiele, że zaczynam się trochę obawiać rutyny. Zamieniam się powoli w kogoś, komu nie wystarczy już wyłącznie dobry koncert. Musi to być koncert szczególny, który poruszy, zmieni, zapadnie w pamięć. To przecież moje życie, mój czas. Dlaczego mam go marnować?

W czasie boomu na video (hej! jeśli czytają ten tekst takie zgredy jak ja :))) - bedą wiedzieć o co mi chodzi) były takie nocki, gdzie oglądało się 5 rewelacyjnych amerykańskich filmów pod rząd! Następnego dnia człowiek co prawda chodził niewyspany i półprzytomny - ale jak tu można było nie obejrzeć po latach "oderwania" od światowego kina i karmienia polsko/radziecką kinematografią (apropos - czasem również świetną) - czegoś z propozycji "zachodu". Wkrótce zauważyłem, że po kolejnej takiej nocce nie pamiętałem nawet jednego tytułu z obejrzanych wcześniej filmów ...

Hmmm. Każdy czas ma swoje "video" Teraz ze zgrozą obserwuję dzisiejsze czasy. Historia dokładnie się powtarza tylko pod postacią MP3 i DivX.

Dlatego - właśnie zrobiłem sobie dwa tygodnie przerwy. By dłużej pamiętać!

Siedzę więc sobie przed ekranem i patrząc na fotografie z koncertu przypominam sobie to, co zapamiętałem.

Będę biec droga jest długa
Nie zatrzyma mnie tu nikt
Stać u nieba bram aby pukać
Pytać czy otworzysz mi ...

To co szczególnie zostało w mojej pamięci to utwór napisany do słów  Ojca Andrzeja Bujnowskiego oraz muzyki :) ojca Marcina i matki Lidii :)

Przepiękna muzyka, napisana do cudnego tekstu! 

Twój świat, jego ład
Serce me podziwia tyle lat.
Twa moc w tę noc
W kilku sennych dźwiękach skryła się

Chodzi za mną ta melodia Wieczornego walca ... już całe dwa tygodnie! Melodia i ... słowa ...

Daj mi jeszcze przez chwilę
Być srebrzystym motylem
Wśród łąk, wśród gór ...
Radować się kolorami
Zatrzymać to, co za nami ...
choć raz ... ten czas ...

No właśnie. Zatrzymać czas. A tu tylu ludzi - a wraz z nimi tyle odmiennego spojrzenia na świat, miłość, muzykę, poezję, wiarę. Tak bardzo chciało by się zatrzymać na dłużej te chwile, gdy połączeni muzyką, słowem - stajemy się jednością z odwiecznym porządkiem.

Rytmy etniczne które dotarły w prawie niezmienionej postaci do dnia dzisiejszego, piosenki ludowe, współczesne aranżacje ... wszystko to jakby (a może szczególnie) - niekończąca się rozmowa, modlitwa, próba zrozumienia sensu naszego istnienia ...

Gdy wybierałem się na ten koncert - wiedziałem, że będzie to koncert wyjątkowy. I taki właśnie był.

Jarosław Skupień

 

(c) wins