Zapraszamy
Wszystkich

 Ojciec Leon
   Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie

Napisz do nas - biuro@kultura.andrychow.eu

 


Spotkanie z Ojcem Leonem

Suche fakty

Ojciec Leon Knabit, popularny kaznodzieja, przez wielu uważany za świadka wiary radosnej. Autor programów telewizyjnych oraz cieszących się dużym powodzeniem książek. Urodził się w 1929 roku w Bielsku Podlaskim. Studia seminaryjne odbył w WSD w Siedlcach. W 1953 roku przyjął święcenia kapłańskie. Jako kapłan diecezjalny wstąpił do benedyktynów w Tyńcu, gdzie w sierpniu 1963 roku złożył profesję wieczystą. Obecnie jest przeorem opactwa w Tyńcu. Pisze książki.

"O naszych czasach mówi się, że grzechy sprzedają się w nich lepiej niż cnoty. Niezrażony podobnymi opiniami ojciec Leon Knabit stara się mówić o dobru, które krok po kroku zmienia świat, i nadziei, która może rozproszyć rozmaite lęki. Nowa książka - kontynuacja rozmowy "O radości" - też jest tego dowodem. Refleksje w niej zawarte przenika jedno zasadnicze pytanie: czy odwaga - zarówno ta potrzebna na co dzień, jak i ta prowadząca do czynów heroicznych - jest czymś wyjątkowym, czy też każdy z nas, jeśli tylko dobrze poszuka, może ją w sobie odnaleźć?" - tak książkę reklamuje Wydawnictwo ZNAK ...

... które patronuje "Wieczorowi z ojcem Leonem Knabitem".

A jak było.

Na spotkanie z Andrychowianami - już po raz drugi - zaprosił naszego gościa dyrektor CKiW w Andrychowie - Zbigniew Przybyłowicz



Nie było to zwykłe spotkanie. Na zwykłe spotkanie nie przychodzi tylu słuchaczy. Nie było to zwyczajne spotkanie. Nigdy nie jest zwyczajnym spotkanie w którym rozmawia się o naturze człowieka, o jego powołaniu, o jego przeznaczeniu. Padało wiele trudnych pytań. Na wszystkie jest jedna odpowiedź. Miłość jaką Bóg daje człowiekowi poprzez swego Syna. Lecz musi to być miłość wzajemna ...



Jak można określić Ojca Leona? Odważny - prawdę mówi, wesoły - ludzie powinni się cieszyć, młody - otwarty na dialog, stary - prawdziwa mądrość przychodzi z wiekiem, miły, przyjacielski, roztropny, pogodny, towarzyski.

Z pewnością nie jest nudziarzem. Mogłem się o tym przekonać pod koniec spotkania - gdy mimochodem napomknął że od czasu jego rozpoczęcia minęło już 1,5 godziny. Ze zdziwieniem popatrzyłem na zegarek, głowę bym sobie dał uciąć, że nie minęło więcej jak kilka minut.

51 lat służby najbardziej wymagającemu, ale i najsprawiedliwszemu z Pracodawców. Zarówno z rozmów jak i monologów które prowadzi czuć jego wewnętrzny pokój, pogodę ducha, słowa Tak - to Tak, Nie - to Nie. Grzech to grzech, nie pomyłka, wymówka, dwuznaczność. Nie ma lepszego zła, nie ma możliwości wyboru. I ludzie to czuli.

Szkoda, że spotkanie trwało tak krótko. Ale zawsze tak jest gdy słucha się prawd które są w nas głęboko i ktoś do nich dotrze, wydobywa je na światło dzienne. Spotkanie można porównać właśnie do czegoś, czego zapewne brak jest obecnie wielu ludziom. Do spotkań pierwszych chrześcijan z tymi którzy znali lub widzieli Jezusa. Uzewnętrzniło się to również kilka dni temu, kiedy po śmierci Jana Pawła II ludzie czuli jak nigdy potrzebę wspólnego bycia razem, wspólnej modlitwy.

Ojciec Leon przez swoje pół wieku kapłaństwa przeżył zapewne niejedno spotkanie z Bogiem - wszak Bóg jest w każdym z nas. Choć jednak wszyscy z nas słyszeli o Bogu, większość jest jak drwa wyjęte z ogniska. Póki jesteśmy w ognisku - palimy się wszyscy jednakowym płomieniem, wyjęci z ognia - płoniemy, lecz coraz słabiej. Ten który potrafił jak nikt zapalić nas i zebrać w jedno ogromne ognisko - odszedł. Na szczęście pozostawił na świecie wielki ogień. Zostawił też ogromne zadanie dla swojego następcy, ale i takich ludzi jak ojciec Leon - by pilnowali ognia który wciąż pali się w nas. Hmmm. Cóż mogę powiedzieć - Ojciec Leon jest dobrym palaczem!

Cóż można jeszcze dodać. Brawa na stojąco przed spotkaniem, brawa na stojąco - po nim. Taki właśnie jest Ojciec Leon. Rzadko ogląda telewizję, mało słucha radia, dużo szpera w internecie. Może i na tę stronę kiedyś spojrzy i przeczyta, że Andrychowianie są mu wdzięczni za to, że znalazł chwilkę by i w nas ogień podtrzymać. Za pomocą słów, ale i za pomocą tego "papieru" na który swoje słowa i myśli przelał, a który po zakończeniu spotkania podpisywał.

Parafrazując zakończenie piosenki Hanny Banaszak - "W moim magicznym domu" - goście MDK - faktycznie magicznego domu - po spotkaniu z Ojcem Leonem mogliby śmiało zaśpiewać :

W naszym magicznym domu
Wszystko się zdarzyć może
Piękne zdarzają się historie
Sam się rozgryza orzech

W naszym magicznym domu
Cicho jest i bezpiecznie
Gościu zmęczony, gościu strudzony
jeśli zabłądzisz kiedyś w te strony
Zajrzyj znów do nas. Koniecznie!

Jarosław Skupień

(c) wins