Zapraszamy
Wszystkich

 Krakowski Salon Poezji
   Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie

Napisz do nas - biuro@kultura.andrychow.eu

 

 

"Siódmy anioł" - wiersze Zbigniewa Herberta

Na ostatnim w tym roku spotkaniu w Krakowskim Salonie Poezji w Andrychowie gościliśmy andrychowianina - Krzysztofa Najbora. Jego "andrychowski rozdział" w życiu oraz dalszą karierę przybliżył nam krótko Dyrektor Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie - Zbigniew Przybyłowicz.

Krzysztof Najbor ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Ludwika Solskiego w Krakowie w roku 1985. W Teatrze Witkacego w Zakopanem jest od początku jego istnienia. Należał do tych, którzy ten teatr zakładali. Marzenie, by pracować w małym, artystycznym teatrzyku spełniło się. Jak mówi - Wszystko co ma, ma dzięki teatrowi. Jest to więc i miejsce pracy i miejsce, gdzie spędza większość swego życia.

Artysta ma w swoim dorobku wiele wspaniałych ról, m.in. : Mephistophilis - "Dr Faustus" Marlowe'a (1986), Bogacz - "Wielki teatr świata" Calderona (1986), Leon Węgorzewski - "Katzenjammer" wg "Matki" Witkacego (1990), Parris - "Czarownice z Salem" Millera (1995) i Serge - "Sztuka" Rezy (1997). Są to zarazem role, w których mogliśmy podziwiać artystę na andrychowskiej scenie Miejskiego Domu Kultury.

W 1990 roku zadebiutował jako reżyser, realizując spektakl zatytułowany "Zakochany diabeł" według tekstów Jana Sztaudyngera. Wyreżyserował również spektakle: "Pif! Paf! Puf!" (1998) i "Mazepę" Juliusza Słowackiego (2001). Jego najnowsze dzieło to "Kołatka" - spotkanie z poezją Zbigniewa Herberta. I właśnie wiersze tegoż autora zostały zaprezentowane w kolejnym już Krakowskim Salonie Poezji w Andrychowie.

Oprawę muzyczną przedstawienia zapewnił Piotr Skupniewicz (klarnet, klarnet basowy), artysta grający muzykę klezmerską, współpracujący z Justyną Steczkowską.

Pan Piotr pomógł zbudować niezwykły klimat tego wieczoru

Podobnie jak dziecko uczące się życia od swoich rodziców, idące jednak w własną, niepowtarzalną i trudną do przewidzenia drogą - podobnie każdy artysta gromadzi w swoim umyśle obraz świata który kształtują setki obrazów, myśli uczuć i słów dochodzących do jego umysłu. "Rodzicami" i nauczycielami rzeczywistości Herberta było sześciu "Aniołów" polskiej poezji. Każdy inny, każdy wielki, i niepowtarzalny. Aby przybliżyć twórczość Herberta - "Siódmego Anioła" Krzysztof Najbor przybliżył tych, którzy poprzez swoją twórzość odcisnęli w poezji Herberta swój ślad. 

Pierwszy Anioł - Jan Kochanowski - "Odprawa posłów greckich"

Drugi Anioł - Franciszek Karpiński - "Laura i Filon"

Anioł trzeci - Juliusz Słowacki - "Sowiński w okopach Woli"

Anioł czwarty Cyprian Kamil Norwid - "Bema pamięci żałobny rapsod"

Anioł piąty - Tadeusz Gajcy - "Przed snem"

Anioł szósty - najbliższy mu - Krzysztof Kamil Baczyński - "Niebo złote Ci otworzę"

Niebo złote Ci otworzę, w którym ciszy biała nić, jak ogromny dźwięków orzech, który pęknie, aby żyć.."

Jeno wyjmij mi z tych oczu szkło bolesne - obraz dni, które czaszki białe toczą przez płonące łąki krwi ...

Potem salę MDK wypełniła juz tylko poezja "Siódmego Anioła" - Herberta : "Dwie krople", "Drży i faluje", "Ballada o tym że nie giniemy", "Kołatka" "Siódmy Anioł - Szenkel", "Moje miasto", "Apollo i Marsjasz", "Mona Lisa", "Powrót prokonsula", nie zabrakło oczywiście przemyśleń Pana Cogito, pojawili się "Dawni mistrzowie", "Potęga smaku" i na zakończenie - pożegnanie z życiem, rodzaj testamentu, wzruszający "Brewiarz".

... Lasy płonęły -
a oni
na szyjach splatali ręce
jak bukiety róż
 ...

... Dawni Mistrzowie obywali się bez imion
ich sygnaturą były białe palce Madonny ...

Jaki jest Herbert?

Siódmy anioł jest zupełnie inny
nazywa się nawet inaczej - Szemkel

Nazywają go jednym z największych buntowników walczących o człowieka będącego wartością nadrzędną w toczącej się historii ludzkości. Grupowe interesy, dominacja tłumu i racji wyższych sprawiają, że najczęściej człowiek traktowany jest jak ziarenko piasku które wtłoczone w zimny beton budowanej przez ludzkość rzeczywistości, bezwolna masa w rękach historii - bez prawa własnego zdania, bez głosu, zagłuszany racjami wyższymi musi się podporządkować narzuconym całemu gatunkowi regułom.

Przeciwko takiemu traktowaniu człowieka wystąpił Herbert, zwracając uwagę na godność jednostki - jej niepowtarzalność.

Czy mu się to udało? Czy zwrócił uwagę kolejnych ziarenek piasku na swoją wizję świata i człowieka?

W "Brewiarzu" napisał :

Panie
wiem że dni moje są policzone
zostało ich niewiele
Tyle żebym jeszcze zdążył zebrać piasek
którym przykryją mi twarz ...

Słowo, jego potęga, jego moc, może kiedyś głos poetów zabrzmi głośniej niż głosy polityków. Może świat będzie inny?

 

Jarosław Skupień

(c) wins