Zapraszamy
Wszystkich

 Krzyk według Jacka Kaczmarskiego
   Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie

Napisz do nas - biuro@kultura.andrychow.eu

 


 

18 września o godz. 19.00

  • Przewodniczący Rady Miejskiej w Andrychowie
      - Zbigniew Janosz

  •  

  • Burmistrz Andrychowa
      - Jan Pietras

  •  

  • Komisje Zakładowe NSZZ "Solidarność" Ziemi Andrychowskiej

  •  

  • Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie

zaprosili gości i mieszkańców Andrychowa do Miejskiego Domu Kultury na :

Piosenki ze spektaklu "Krzyk"

Koncert zorganizowano w 25 rocznicę wydarzeń sierpnia 1980 roku i powstania NSZZ Solidarność.

Dyrektor Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie Zbigniew Przybyłowicz przyznał, że nie spodziewał się, iż na scenie MDK będzie można obejrzeć ten właśnie spektakl. Ale ... udało się!

Jak widzimy - sala wypełniona była po brzegi. Dyrektor gorąco przywitał zgromadzoną publiczność, oraz przybyłych gości ...

... wśród których byli: Zastępca Dyrektora Departamentu Polityki Regionalnej i Funduszy Strukturalnych Urzędu Marszałkowskiego - Paweł Knapczyk, Dyrektor Małopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych - Zbigniew Kot, były Przewodniczący NSZZ Solidarność Regionu Małopolski, Przewodniczący Solidarności Huty im Lenina, obecnie Huty im. Sędzimira - Mieczysław Gil, przedstawiciele władz Powiatu Wadowickiego: Przewodniczący Rady Powiatu Wadowickiego Józef Łasak oraz wiceprzewodniczący - Zbigniew Mieszczak, Wicestarosta Powiatu Wadowickiego Mirosław Nowak. Na koncert przybyli również Wójt Gminy Wieprz - Małgorzata Chrapek, Ks. prałat Stanisław Czernik - Proboszcz Parafii Św. Macieja oraz Radni Powiatu Wadowickiego, Radni Gminy Andrychów i Szanowna Andrychowska Publiczność.

W imieniu organizatorów publiczność przywitał także Burmistrz Andrychowa Jan Pietras, przypominając o historycznych wydarzeniach wrześniowych, zarówno tych tragicznych dla naszego kraju, jak i tych niosących nam nadzieję na lepsze jutro.

W organizacji imprezy pomogli Sponsorzy, organizując pobyt zespołu Teatru Rozrywki.

Byli to :

Restauracja "Piwnica Rycerska" z Kęt
Firma Wosana S.A. - Andrychów
Ciasteczka z Krakowa - Ryszard Rączka i Spółka
Zakład Cukierniczy Danuta i Przemysław Marczyńscy
Piekarnia Adam i Grzegorz Marczyńscy

Miłe chwile z pewnością przeżył Proboszcz Parafii - ks. Stanisław Czernik - kiedy po imieninowych zyczeniach skierowanych dla niego ze sceny przez Burmistrza - cała sala w uznaniu jego dotychczasowych zasług i działalności na terenie Parafii i całej naszej Gminy - zgotowału szanownemu i dostojnemu jubilatowi długotrwałe owacje na stojąco.

Po tej oficjalnej części - wróćmy sie może jeszcze kilka godzin wstecz.

Miałem przyjemność obserwować młody i dynamiczny zespół Teatru Rozrywki podczas próby. To dobrze rozumiejacy się organizm, w pracę potrafią wplatać zarówno humor, jak i dyscyplinę. Bawią się tym co robią, ale widać w ich poczynaniach tę niewidzialną iskierkę która może rozpalić publiczność. Widać też profesjonalizm i pasję.

Nad całokształtem czuwali oczywiście - reżyser i choreograf

Artystom towarzyszył zespół muzyczny i "Kameleon Trio" w składzie: Paweł Stankiewicz - gitara elektryczna i akustyczna, Hadrian Filip Tabęcki - fortepian, Sebastian Wypych - kontrabas i gitara basowa pod kierownictwem Hadriana Filipa Tabęckiego, który jednocześnie przygotował nowe, ciekawe aranżacje utworów Kaczmarskiego. Publiczność andrychowska zna już dobrze talent Pana Hadriana - choćby z profesjonalnego akompaniamentu podczas tegorocznego recitalu Michała Bajora.

Setki metrów kabli, dziesiątki lamp, mikrofony, kabiny dźwiękoszczelne, monitory. Wszystko to pod kontrolą "fachowców"

Po raz pierwszy w taki właśnie sposób odbywał się akompaniament do sztuki wystawianej na deskach MDK. Muzycy, grając na instrumentach z tyłu sceny w oddzielnym pomieszczeniu obserwowali poprzez system kamer - na monitorze występujących artystów.

Ale - przejdźmy może do samego spektaklu. Powiem krótko.

To jeden z najtrudniejszych, najbardziej wymownych, najbardziej dynamicznych i jednocześnie najpiękniejszych spektakli muzycznych jakie obejrzałem do tej pory na scenie Miejskiego Domu Kultury.

Jeśli chcecie sobie przypomnieć fragmenty pieśni, lub posłuchać pieśni ze spektaklu - możecie to zrobić wchodząc na stronę www.teatr-rozrywki.pl lub pobrać fragmenty w MP3 - 5 MB w linku poniżej :

Pobierz fragmenty spektaklu w MP3

Autorka scenografii - Elżbieta Terlikowska - wykorzystała oprócz pięknej gry światłem - obrazy Jana Matejki, "Autoportret" Stanisława Ignacego Witkiewicza i "Krzyk" Edwarda Muncha, które były wyświetlane na ekranie z tyłu sceny.

"Krzyk", podobnie jak kariera Jacka Kaczmarskiego - zaczął się od "Obławy".

Podobnie jak nie można opisać muzyki, podobnie i uczuć nie sposób wyrazić słowem. Tak naprawdę każdy indywidualnie przeżywał muzykę i słowa docierające do nas ze sceny. 

Czasem były to myśli czarne, tragiczne, pełne bezradnego lęku przed niezrozumiałym terrorem. Niczym stare dokumentalne pocztówki lub zdjęcia z gazet.

Czym właściwie różni się wielka poezja od tej komercyjnej? Przecież jedna i druga porusza nasze sumienia, nasze serca i umysły.

Odpowiedź na to pytanie jest pewnie tylko jedna - poezja "komercyjna" nie przetrwa próby czasu.

KRZYK - to po trochu - lekcja historii Polski, Świata, Europy widziana globalnie ...

... ale również historia widziana okiem jednostki - żyda, więźniarki, matki która straciła syna ...

... ojca który "traci" syna - wtłoczonego w manipulacje ideowe.

"Krzyk" opowiada o naszych marzeniach, obawach, skomplikowanych zależnościach rządzących tłumem, który co jakis czas potrzebuje nowych, doskonalszych wzorców. Stwarza więc sobie jednostki szczególne - które obarcza cięzarem swoich marzeń o sławie, bogactwie, spełnionym życiu. Bawi się nimi, traktuje na równi "Bogom" by na koniec niszczyć je z powodu byle błahostki, z nudów.

Nie podejmuje się analizy treści przedstawienia, każdy z utworów Kaczmarskiego to temat na odrębną dyskusję.

Kaczmarski wpisał się w naszą historię jako artysta i poeta, który pozotawił nam po sobie setki wierszy i piosenek, kilka powieści oraz felietonów.

Jeden z najbardziej znanych utworów Kaczmarskiego, "Naszą klasę", zaśpiewał sam reżyser - Robert Talarczyk. Jak słyszeliśmy - tekst nie stracił na aktualności, a młodzi ludzie nadal szukają szczęścia gdzieś daleko nie widząc dla siebie miejsca w kraju.

Polska od niepamiętnych czasów zbliża się, lecz nie może przekroczyć subtelnej granicy jaka dzieli nas by stać się prawdziwym społeczeństwem, czymś na kształt "sieci neuronowej". Prawdziwa "sieć" całą swoją wiedzę zyskuje wyłącznie w trakcie nauki, poszczególne jej elementy uczą się od innych, nie powtarzając błędów swoich nauczycieli. "Sieć" musi być jednak wystarczająco złożona, by w jej wnętrzu mogły sie wytworzyć potrzebne połączenia i struktury. Zbyt mała - nie jest w stanie nauczyć się niczego, pomimo niezwykłych zdolności niektórych jednostek. Jej "potencjał intelektualny" na to nie pozwala - rzecz jednak nie w strukturze, a w liczbie tych wybitnych elementów których jest wciąż niestety o wiele za mało.

Dalej nie potrafimy uczyć się na własnej historii, nie doceniamy roli jednostek wyjątkowych, które wskazują nam drogę właściwą - każdy z nas stara się "odkryć Amerykę" od nowa, popełniamy od lat wciąż te same błędy. Stajemy się namiastką takiej sieci tylko w momencie kataklizmów i zagrożeń - by w czasie gdy mamy szansę na zorganizowanie się w prawdziwe społeczeństwo - niszczyć jej zalążki.

Czy to jest celowe działanie - tego nie wiem. Może już taka jest ta nasza, polska dusza.

Zapatrzeni w błyskotki którymi mami nas teraźniejszy świat, niektórzy dalej nie zauważają, że System istnieje nadal, a pieśni Jacka Kaczmarskiego sa teraz jeszcze bardziej aktualne, niż przed kilkunastu laty. Jego teksty wyrażały sprzeciw przeciw wszelkim przejawom niesprawiedliwości społecznej. Kiedyś śpiewał je robotnik prześladowany przez system komunistyczny. Czy teraz śpiewają je kasjerki z hipermarketu? Bo Mury wciąż rosną. Chcemy czy nie.

Marcin Rychcik zaśpiewał zarówno rozpoczynającą spektakl "Obławę" jak i finałowe "Mury".

Porywająca, piękna interpretacja, choreografia, podkład muzyczny, gra światła i wykonanie.

 

Jacek Kaczmarski urodził się w 1957 roku w Warszawie. Był legendą. Wieszczem. Symbolem pokolenia ludzi walczących o Polskę idealną. Po raz pierwszy wystąpił publicznie w 1977 roku. Zaśpiewał "Przedszkole" i "Obławę" według Włodzimierza Wysockiego, którego bardzo duzo słuchał w dzieciństwie. Często tak mówił o sobie: "Byłem wychowany od początku do końca na kulturze wschodnioeuropejskiej (rodzice studiowali w ZSRR), żeby nie rzec rosyjskiej i sowieckiej, ale również polskiej romantycznej, z kolosalnym szacunkiem dla formy, dla dopracowania, dla klasycznych rozwiązań muzycznych".

Jak żaden z dotychczasowych piosenkarzy, autorów tekstów i kompozytorów - potrafił zjednoczyć pokolenia Polaków. Śpiewali go wszyscy. Młodzi, starzy, chłopi, robotnicy, inteligencja. Nie był piosenkopisarzem. Był kimś, kto w słowach potrafił skroplić marzenia.

Wyrwał murom zęby krat, zerwał kajdany, złamał bat!

Ale czy mury runęły?

Kurtyna opadła.


Obejrzeliśmy i wysłuchaliśmy widowisko muzyczne w dwóch aktach przygotowane przez Teatr Rozrywki z Chorzowa.

Teksty piosenek: Jacek Kaczmarski
Muzyka: Jacek Kaczmarski, Przemysław Gintrowski, Zbigniew Łapiński, L. Llach Grande
Scenariusz i Reżyseria: Robert Talarczyk
Scenografia: Elżbieta Terlikowska
Choreografia: Katarzyna Aleksander - Kmieć
Aranżacje i kierownictwo muzyczne: Hadrian Filip Tabęcki

Wystąpili :

Beata Chren, Małgorzata Gadecka, Ewa Grysko, Izabella Malik, Maria Meyer, Róża Miczko, Elżbieta Okupska, Anna Ratajczyk, Estera Sławińska, Alona Szostak, Marta Tadla, Marta Wilk, Jacek Brzeszczyński, Marian Florek, Jacenty Jędrusik, Dominik Koralewski, Andrzej Kowalczyk, Mirosław Książek, Łukasz Musiał, Dariusz Niebudek (gościnnie), Marcin Rychcik (gościnnie), Artur Święs (gościnnie), Robert Talarczyk oraz zespół baletowy,

Aktorzy Teatru Rozrywki w Chorzowie zaśpiewali dla nas ponad 20 piosenek słynnego barda. Śpiewali zarówno aktorzy chorzowskiej sceny, w tym jej gwiazdy – Maria Meyer, Elżbieta Okupska i Jacenty Jędrusik – jak i artyści występujący gościnnie, Artur Święs czy wspomniany wcześniej Marcin Rychcik.

Kwiaty i bardzo długie, gorące brawa.

Na stojąco.

Nie mogło być inaczej.

 

Jarosław Skupień

(c) wins