Koncert
zorganizowano w 25 rocznicę wydarzeń sierpnia 1980 roku i
powstania NSZZ Solidarność.
Dyrektor Centrum
Kultury i Wypoczynku w Andrychowie Zbigniew Przybyłowicz
przyznał, że nie spodziewał się, iż na scenie MDK będzie
można obejrzeć ten właśnie spektakl. Ale ... udało się!

Jak widzimy - sala
wypełniona była po brzegi. Dyrektor gorąco przywitał
zgromadzoną publiczność, oraz przybyłych gości ...

... wśród których
byli: Zastępca Dyrektora Departamentu Polityki Regionalnej
i Funduszy Strukturalnych Urzędu Marszałkowskiego - Paweł
Knapczyk, Dyrektor Małopolskiego Zarządu Melioracji i
Urządzeń Wodnych - Zbigniew Kot, były Przewodniczący NSZZ
Solidarność Regionu Małopolski, Przewodniczący
Solidarności Huty im Lenina, obecnie Huty im. Sędzimira -
Mieczysław Gil, przedstawiciele władz Powiatu
Wadowickiego: Przewodniczący Rady Powiatu Wadowickiego
Józef Łasak oraz wiceprzewodniczący - Zbigniew Mieszczak,
Wicestarosta Powiatu Wadowickiego Mirosław Nowak. Na koncert
przybyli również Wójt Gminy Wieprz - Małgorzata Chrapek,
Ks. prałat Stanisław Czernik - Proboszcz Parafii Św. Macieja oraz
Radni Powiatu Wadowickiego, Radni Gminy Andrychów i
Szanowna Andrychowska Publiczność.

W imieniu
organizatorów publiczność przywitał także Burmistrz
Andrychowa Jan Pietras, przypominając o historycznych
wydarzeniach wrześniowych, zarówno tych tragicznych dla
naszego kraju, jak i tych niosących nam nadzieję na lepsze
jutro.
W organizacji
imprezy pomogli Sponsorzy, organizując pobyt zespołu
Teatru Rozrywki.
Byli to :
Restauracja "Piwnica
Rycerska" z Kęt
Firma Wosana S.A. - Andrychów
Ciasteczka z Krakowa - Ryszard Rączka i Spółka
Zakład Cukierniczy Danuta i Przemysław Marczyńscy
Piekarnia Adam i Grzegorz Marczyńscy
Miłe chwile z pewnością przeżył Proboszcz Parafii - ks.
Stanisław Czernik - kiedy po imieninowych zyczeniach
skierowanych dla niego ze sceny przez Burmistrza - cała
sala w uznaniu jego dotychczasowych zasług i działalności
na terenie Parafii i całej naszej Gminy - zgotowału
szanownemu i dostojnemu jubilatowi długotrwałe owacje na
stojąco.

Po tej oficjalnej
części - wróćmy sie może jeszcze kilka godzin wstecz.
Miałem przyjemność
obserwować młody i dynamiczny zespół Teatru Rozrywki
podczas próby. To dobrze rozumiejacy się organizm, w pracę
potrafią wplatać zarówno humor, jak i dyscyplinę. Bawią
się tym co robią, ale widać w ich poczynaniach tę
niewidzialną iskierkę która może rozpalić publiczność.
Widać też profesjonalizm i pasję.
Nad całokształtem
czuwali oczywiście - reżyser i choreograf




Artystom towarzyszył
zespół muzyczny i "Kameleon Trio" w składzie: Paweł
Stankiewicz - gitara elektryczna i akustyczna, Hadrian
Filip Tabęcki - fortepian, Sebastian Wypych - kontrabas i
gitara basowa pod kierownictwem Hadriana Filipa
Tabęckiego, który jednocześnie przygotował nowe, ciekawe
aranżacje utworów Kaczmarskiego. Publiczność andrychowska
zna już dobrze talent Pana Hadriana - choćby z
profesjonalnego akompaniamentu podczas tegorocznego
recitalu Michała Bajora.
Setki metrów kabli,
dziesiątki lamp, mikrofony, kabiny dźwiękoszczelne,
monitory. Wszystko to pod kontrolą "fachowców"

Po raz pierwszy w
taki właśnie sposób odbywał się akompaniament do sztuki
wystawianej na deskach MDK. Muzycy, grając na
instrumentach z tyłu sceny w oddzielnym pomieszczeniu
obserwowali poprzez system kamer - na monitorze
występujących artystów.




Ale - przejdźmy może
do samego spektaklu. Powiem krótko.
To jeden z
najtrudniejszych, najbardziej wymownych, najbardziej
dynamicznych i jednocześnie najpiękniejszych spektakli
muzycznych jakie obejrzałem do tej pory na scenie
Miejskiego Domu Kultury.
Jeśli chcecie sobie
przypomnieć fragmenty pieśni, lub posłuchać pieśni ze
spektaklu - możecie to zrobić wchodząc na stronę
www.teatr-rozrywki.pl
lub pobrać fragmenty w
MP3 - 5 MB w linku poniżej :
Autorka scenografii
- Elżbieta Terlikowska - wykorzystała oprócz pięknej gry
światłem - obrazy Jana Matejki, "Autoportret" Stanisława
Ignacego Witkiewicza i "Krzyk" Edwarda Muncha, które były
wyświetlane na ekranie z tyłu sceny.

"Krzyk", podobnie
jak kariera Jacka Kaczmarskiego - zaczął się od "Obławy".
Podobnie jak nie można opisać muzyki, podobnie i uczuć nie
sposób wyrazić słowem. Tak naprawdę każdy indywidualnie
przeżywał muzykę i słowa docierające do nas ze sceny.
Czasem były to myśli
czarne, tragiczne, pełne bezradnego lęku przed
niezrozumiałym terrorem. Niczym stare dokumentalne
pocztówki lub zdjęcia z gazet.


Czym właściwie różni
się wielka poezja od tej komercyjnej? Przecież jedna i
druga porusza nasze sumienia, nasze serca i umysły.
Odpowiedź na to
pytanie
jest pewnie tylko jedna - poezja "komercyjna" nie przetrwa próby
czasu.
KRZYK - to po trochu - lekcja historii Polski, Świata,
Europy widziana globalnie ...




... ale również
historia widziana okiem jednostki - żyda, więźniarki,
matki która straciła syna ...


... ojca który
"traci" syna - wtłoczonego w manipulacje ideowe.





"Krzyk" opowiada o
naszych marzeniach, obawach, skomplikowanych zależnościach
rządzących tłumem, który co jakis czas potrzebuje nowych,
doskonalszych wzorców. Stwarza więc sobie jednostki
szczególne - które obarcza cięzarem swoich marzeń o
sławie, bogactwie, spełnionym życiu. Bawi się nimi,
traktuje na równi "Bogom" by na koniec niszczyć je z
powodu byle błahostki, z nudów.
Nie podejmuje się
analizy treści przedstawienia, każdy z utworów
Kaczmarskiego to temat na odrębną dyskusję.
Kaczmarski wpisał
się w naszą historię jako artysta i poeta, który pozotawił
nam po sobie setki wierszy i piosenek, kilka powieści oraz
felietonów.
Jeden z najbardziej znanych utworów Kaczmarskiego, "Naszą
klasę", zaśpiewał sam reżyser - Robert Talarczyk. Jak
słyszeliśmy - tekst nie stracił na aktualności, a młodzi
ludzie nadal szukają szczęścia gdzieś daleko nie widząc
dla siebie miejsca w kraju.

Polska od
niepamiętnych czasów zbliża się, lecz nie może przekroczyć
subtelnej granicy jaka dzieli nas by stać się prawdziwym
społeczeństwem, czymś na kształt "sieci neuronowej".
Prawdziwa "sieć" całą swoją wiedzę zyskuje wyłącznie w
trakcie nauki, poszczególne jej elementy uczą się od
innych, nie powtarzając błędów swoich nauczycieli. "Sieć"
musi być jednak wystarczająco złożona, by w jej wnętrzu
mogły sie wytworzyć potrzebne połączenia i struktury. Zbyt
mała - nie jest w stanie nauczyć się niczego, pomimo
niezwykłych zdolności niektórych jednostek. Jej "potencjał
intelektualny" na to nie pozwala - rzecz jednak nie w
strukturze, a w liczbie tych wybitnych elementów których
jest wciąż niestety o wiele za mało.

Dalej nie potrafimy
uczyć się na własnej historii, nie doceniamy roli
jednostek wyjątkowych, które wskazują nam drogę właściwą -
każdy z nas stara się "odkryć Amerykę" od nowa, popełniamy
od lat wciąż te same błędy. Stajemy się namiastką takiej
sieci tylko w momencie kataklizmów i zagrożeń - by w
czasie gdy mamy szansę na zorganizowanie się w prawdziwe
społeczeństwo - niszczyć jej zalążki.
Czy to jest celowe
działanie - tego nie wiem. Może już taka jest ta nasza,
polska dusza.
Zapatrzeni w
błyskotki którymi mami nas teraźniejszy świat, niektórzy
dalej nie zauważają, że System istnieje nadal, a pieśni
Jacka Kaczmarskiego sa teraz jeszcze bardziej aktualne,
niż przed kilkunastu laty. Jego teksty wyrażały sprzeciw
przeciw wszelkim przejawom niesprawiedliwości społecznej.
Kiedyś śpiewał je robotnik prześladowany przez system
komunistyczny. Czy teraz śpiewają je kasjerki z
hipermarketu? Bo Mury wciąż rosną. Chcemy czy nie.
Marcin Rychcik
zaśpiewał zarówno rozpoczynającą spektakl "Obławę" jak i
finałowe "Mury".

Porywająca, piękna
interpretacja, choreografia, podkład muzyczny, gra światła
i wykonanie.

Jacek Kaczmarski
urodził się w 1957 roku w Warszawie. Był legendą.
Wieszczem. Symbolem pokolenia ludzi walczących o Polskę
idealną. Po raz pierwszy wystąpił publicznie w 1977 roku.
Zaśpiewał "Przedszkole" i "Obławę" według Włodzimierza
Wysockiego, którego bardzo duzo słuchał w dzieciństwie.
Często tak mówił o sobie: "Byłem wychowany od początku do
końca na kulturze wschodnioeuropejskiej (rodzice
studiowali w ZSRR), żeby nie rzec rosyjskiej i sowieckiej,
ale również polskiej romantycznej, z kolosalnym szacunkiem
dla formy, dla dopracowania, dla klasycznych rozwiązań
muzycznych".
Jak żaden z
dotychczasowych piosenkarzy, autorów tekstów i
kompozytorów - potrafił zjednoczyć pokolenia Polaków.
Śpiewali go wszyscy. Młodzi, starzy, chłopi, robotnicy,
inteligencja. Nie był piosenkopisarzem. Był kimś, kto w
słowach potrafił skroplić marzenia.
Wyrwał murom zęby
krat, zerwał kajdany, złamał bat!
Ale czy mury runęły?
Kurtyna opadła.

Obejrzeliśmy i
wysłuchaliśmy widowisko muzyczne w dwóch aktach
przygotowane przez Teatr Rozrywki z Chorzowa.
Teksty piosenek: Jacek Kaczmarski
Muzyka: Jacek Kaczmarski, Przemysław Gintrowski,
Zbigniew Łapiński, L. Llach Grande
Scenariusz i Reżyseria: Robert Talarczyk
Scenografia: Elżbieta Terlikowska
Choreografia: Katarzyna Aleksander - Kmieć
Aranżacje i kierownictwo muzyczne: Hadrian Filip
Tabęcki
Wystąpili :
Beata Chren, Małgorzata Gadecka, Ewa Grysko, Izabella
Malik, Maria Meyer, Róża Miczko, Elżbieta Okupska, Anna
Ratajczyk, Estera Sławińska, Alona Szostak, Marta Tadla,
Marta Wilk, Jacek Brzeszczyński, Marian Florek, Jacenty
Jędrusik, Dominik Koralewski, Andrzej Kowalczyk, Mirosław
Książek, Łukasz Musiał, Dariusz Niebudek (gościnnie),
Marcin Rychcik (gościnnie), Artur Święs (gościnnie),
Robert Talarczyk oraz zespół baletowy,

Aktorzy Teatru
Rozrywki w Chorzowie zaśpiewali dla nas ponad 20 piosenek
słynnego barda. Śpiewali zarówno aktorzy chorzowskiej
sceny, w tym jej gwiazdy – Maria Meyer, Elżbieta Okupska i
Jacenty Jędrusik – jak i artyści występujący gościnnie,
Artur Święs czy wspomniany wcześniej Marcin Rychcik.

Kwiaty i
bardzo długie, gorące brawa.

Na
stojąco.
Nie
mogło być inaczej.
Jarosław Skupień