Sezon 2006/2007
w "Klubie Pod Basztą" otwarty
Jerzy Górka nie eksperymentował. Na pierwszy koncert po
wakacyjnej przerwie zaprosił
"Zbigniew Jakubek
Quartet"
- zespół złożony z muzyków dobrze
znanych i lubianych w Andrychowie.

Tradycyjnie skromny strój,
nadzwyczaj długie powitanie. Jerzy Górka musiał stęsknić
się za klubową publicznością. Mowa wstępna zamiast
tradycyjnych trzech liczyła z osiem minutJ Zgodne ze
zwyczajem było za to zaproszenie na kolejne koncerty. A,
mówiąc językiem innego Jerzego - będzie się działo, oj
będzie się działo…. I tak np. 1. grudnia w "KpB" wystąpi
jeden z najbardziej kreatywnych i cenionych zespołów
świata - VANDERMARK 5 (USA).
Ale wróćmy do bohaterów wieczoru z 8. września. Dla
andrychowskiej, i nie tylko, publiczności zagrali muzycy z
dorobkiem, którego nie jeden artysta mógłby im
pozazdrościć.

Zbigniew Jakubek (klawisze) grał
przez lata w słynnej grupie "Walk Away". W Andrychowie
muzyk po raz pierwszy gościł w pierwszej połowie lat
90-tych razem z Benkiem Maselim i Nippy Noyą. Później
koncertował u nas m.in. z: Krzysztofem Ścierańskim,
Markiem Napiórkowskim i Michałem Dąbrówką.

Marek Raduli (gitara) to człowiek
przez lata związany z "Budką Suflera". W Andrychowie
pojawiał się jednak w składach jazzowych, m.in. ze
Ścierańskim i triem PI-er-2.

Tomasz Grabowy uchodzi za jednego
z najlepszych polskich basistów. Z założoną w 1993 roku
grupą "Funky Groove" uczestniczył we wszystkich
najważniejszych polskich festiwalach jazzowych. Od 1995 r.
jest członkiem grupy "Walk Away". Oba zespoły gościły w
"KpB".

Artur Malik (perkusja) swoją
muzyczną karierę rozpoczął z zespołem "Lombard". Potem
uczestniczył w muzycznych projektach, m.in.: "Little
Egoists", "Chłopców z Placu Broni", grupy Marka Raduliego.
W "KpB" po raz pierwszy zagrał wiosną tego roku podczas
słynnego już w andrychowskim światku artystycznym koncertu
Saskia Laroo i "Funk de Nite".





"Zbigniew Jakubek Quartet"
powstał niespełna dwa lata temu. To, co muzycy
zaprezentowali w "KpB" to całkiem udana mieszanka jazzu i
rocka. Trochę rzewnych, acz naprawdę pięknych utworów,
trochę ostrzejszego grania.
Wszystko to podane przez muzyków,
którzy swoje rzemiosło opanowali naprawdę dobrze, dlatego
też niczego i nikomu udowadniać nie muszą. Po prostu grają
dla przyjemności swojej i publiczności. Co było widać,
słychać i w trzewiach czuć…
Anna Szlagor