Dopiero cu umilkły struny harf w Miejskim
Domu Kultury - a tu już kolejne 48 strun rozbrzmiewa w
Andrychowie. O ile jednak harfa liczy właśnie około 48
strun to w Klubie Pod Basztą 48 strun miało osiem gitar i
to w dodatku osiem różnych odmian tego pięknego
instrumentu.
Zgromadzoną (a trzeba dodać, że sala
wypełniona była po brzegi) publiczność powitał Dyrektor
Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie Zbigniew
Przybyłowicz.

A kto tym razem zagościł w gościnnych -
ale wymagających piwnicach Pałacu Bobrowskich?
"GITARa Orkiestra"
Formacja ta to uczestnicy warsztatów
gitarowych prowadzonych przez Krzysztofa Fetrasia -
przedstawiciela nowego pokolenia polskich gitarzystów
jazzowych.

Szacunek dla gitarowej klasyki łączy z
poszukiwaniem własnego, oryginalnego stylu, o czym
świadczą zarówno nowocześnie zagrane standardy jak i
własne kompozycje o oryginalnej harmonii. Najbardziej
interesuje go naturalność brzmienia, akustyczne oblicze
gitary. Nie ucieka również od elektroniki ...

... ale wykorzystuje ją w interesujący,
indywidualny sposób. Jest autorem solowej płyty
kompaktowej "Caravan". Pytany o gitarowych faworytów
Krzysztof odpowiada, wszyscy wielcy od Wesa Mondgomery'ego
i Jima Halla po Pata Methen'ego i Johna Scofielda.
Ale dość tego wstępu -
No i zaczęło się

W wielkiej klimatyzowanej sali Klubu Pod
Basztą :) popłynęły barwne i niespotykane dotąd brzmienia.
Z natury rzeczy nie lubie narzekać ale mi
osobiście tym razem brakowało trochę przestrzeni.
Zwłaszcza początkowe kawałki błagały wprost o to by
słuchać ich na zewnątrz ( takie właśnie było pierwotne
zamierzenie organizatorów - koncert miał odbywać sie na
tarasie Pałacu Bobrowskich ale wyjątkowo głucha na muzykę
letnia pogoda powiedziała po raz kolejny - nie )
Muzyka grana przez zespół niesie z sobą
ogromny ładunek nieopisanej wprost kolorowej przestrzeni.
Widać, że zabawa dźwiękiem nie jest im obca. Mają swoje
ciekawe pomysły na standardy i klasyków, a wszystko to w
niecodziennej, oryginalnej aranżacji na wiele typów gitar
przesądziło juz w pierwszych taktach o wyjątkowej
specyfice tego koncertu.

W zespole grają :

Bartek Ługowski (z prawej) - na gitarze
gra od 5 lat. Interesuje się przede wszystkim jazzem,
głównie muzyką Pata Metheny'ego, Johna Scofielda, Billa
Frisella, Terje Rypdala, Milesa Davisa, A.C. Jobima. Lubi
też fusion spod znaku Weather Report, SBB oraz rockową
klasykę w stylu Led Zeppelin czy Jimiego Hendrixa.

Łukasz Pasternak swą przygodę z gitarą
rozpoczął w 2001 roku. Przede wszystkim słucha muzyki
rockowej. Zespół Queen jest dla niego największym
autorytetem w tej dziedzinie. Oprócz tego interesuje się
jazzem, głównie twórczością Pata Metheny'ego, Milesa
Davisa i Billa Frisella.
Razem z w.w. grają Grzegorz Karpowicz,
Michał Gasztold i wspomagający zespół Małgosia Głacka,
Tomek Król, Maciek Karpowicz i Marcin Maciołek.




Jazz, folk, blues, country - w ich
wykonaniu nabiera zupełnie nowych barw. W Andrychowskim
Klubie popłynęły także dźwięki - Barki! ulubionej pieśni
Jana Pawła II.
Z inicjatywy i pod kierunkiem Krzysztofa
Fetrasia, młodzi gitarzyści poznają standardy jazzowe,
rozwijając grę harmoniczną, improwizację i umiejętność gry
zespołowej. Najzdolniejsi już uczestniczyli w sesji
nagraniowej autorskiej płyty Krzysztofa - "Impresje".

Kim jest Krzysztof Fetraś?
Przygodę ze strunami zaczął w wieku
sześciu lat szarpiąc struny skrzypiec taty, potem rakieta
tenisowa udawała gitarę. Przyszedł w końcu moment
szczególny - pierwsza, tania, polska gitara, pachnąca
lakierem, z pięknymi słojami drewna na pudle rezonansowym.
W muzyce zainteresowało go połączenie
brzmienia wielu odmian gitar. Dzisiaj może to realizować z
uczniami, występując z nimi na koncertach, nagrywających w
studio, itd. Taka sytuacja jest inspirująca dla
wszystkich, zwłaszcza dla początkujących talentów.
Gitara jazzowa jest jak Kosmos... Niby
wszystko już było, tylu wirtuozów, mnóstwo płyt, a wciąż
nie wiadomo dokąd to wszystko zmierza. Choć prawie każdy
wybitny gitarzysta przyznaje się do innych wpływów,
później pojawia się często na zasadzie negacji tego co
było wcześniej. Niby każdy gra bluesa (bo jak można nie
grać bluesa na gitarze!), ale jednak każdy chce grać
swoje, mieć własne brzmienie, styl. Tak może pojawić się
kolejny nowator, który nie ogląda się na nikogo i na nic.
Może właśnie o to chodzi?
Ale twórczość, to także myślenie - warto wiedzieć o tym co
było wcześniej: poznawać literaturę muzyczną, standardy
jazzowe, także klasykę, muzykę flamenco, być otwartym na
różne wpływy. Ważny jest kontakt z mistrzem, doświadczonym
muzykiem, obserwacja najlepszych na scenie. Nie można
zapominać także o eksplozji gitary elektrycznej i
rock'n'roll-u!
Trudno jest tworzyć muzykę oryginalną,
zrobić coś nowatorskiego, od podstaw. Najłatwiej jest
zawsze dyletantom choć potrzebny jest łut szczęścia w tym
wszystkim.
Dlatego w jego własnej twórczości jest
taka przestrzeń, która powoduje, że jest szczęśliwy, że są
inni, bardzo młodzi, którzy idą za nim. Pojęcie Uczeń to
ktoś, kto kreatywnie dokończy drogę, którą ja rozpocząłem
i wierzę, że zbuduje kiedyś swój własny, oryginalny styl i
własną Muzykę.
(Materiał opracowany w oparciu o strone
www.guitarsession.prv.pl )

Dokąd zmierza Krzysztof wraz ze swoimi
uczniami? Nikt nie wie co jest na końcu ich wspólnej
drogi. Czy dojdą do rozstajów i każdy pójdzie w swoją
stronę? Trudno to przewidzieć. Wśród wędrowców są zarówno
doświadczeni podróżnicy jak i młodzi wycieczkowicze. Ważne
że rytm w jakim idą jest dobry dla wszystkich. Sprzyja
wspólnym rozmowom i wymianie doswiadczeń.
A że idą w dobrą stronę - gwarantować mogą
niekończące sie bisy i gorące brawa słuchaczy
andrychowskiego Klubu Pod Basztą!

Czeka ich wspaniała podróż. Dobrze jest wędrować, razem
dążyć do celu, widzieć go jak widzi się szczyt
nieosiągalnej góry. Dopiero po latach każdy dochodzi do
prawdy, że najpiękniejsze w tym wszystkim i tak było
właśnie wędrowanie i poszukiwanie własnej drogi.
Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, godna
podkreślenia. Dobrze jest, że młodzi adepci gitary mają
swojego przewodnika. Mają kogoś od kogo mogą sie uczyć,
kto prowadzi ich w regiony tak różne od tych proponowanych
obecnie w TV. Idą do celu wąską, trudną drogą - ale
własną. Z dala od szerokiej, przestronnej i wygodnej
autostrady proponowanej przez wszechobecną i ogłupiającą
kulturę masową, którą mogą jechać nawet ślepi i głusi.
Brawo
Orkiestra! Brawo Krzysztof!
Szczęśliwej drogi - życzy Andrychów!
Jarosław Skupień
PS. Jak ja dobrze pamiętam to uczucie kiedy po kilku
dniach stania w kolejce na rynku w maleńkim sklepiku
muzycznym w Oświęcimiu w moje ręce trafiła moja pierwsza
gitara. Defil który zrąbał mi opuszki palców aż do krwi,
który przeżył ze mną jednak jedne z najpiękniejszych chwil
mojego życia.