Zapraszamy
Wszystkich

 Strauss Capelle Quintett
   Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie

Napisz do nas - biuro@kultura.andrychow.eu

 


 

28 sierpnia odbył się w Miejskim Domu Kultury ostatni z koncertów sierpniowych poświęconych pamięci Jana Pawła II.

Koncert zorganizowały :

  • Andrychowskie Parafie (Św. Macieja oraz Św. Stanisława BiM)
  • Ośrodek Wspierania Rodziny
  • Bank Spółdzielczy
  • Centrum Kultury i Wypoczynku

Koncerty odbywały się pod Patronatem Burmistrza Andrychowa Jana Pietrasa.

Na deskach sceny MDK wystąpił krakowski

"Strauss Capelle Quintett"

w składzie :

  • Łukasz Iskrzycki - klarnet
  • Henryk Pieszka - waltornia
  • Arkadiusz Babiński - fagot
  • Andrzej Kosowski - obój
  • Janusz Pańczyk - flet

Podobnie jak na trzecim z koncertów słowo wiążące przedstawiła nam Grażyna Durlow, przybliżając historie rodziny Straussów, a co się z tym wiąże - historię walca oraz postrzeganie muzyki przez wielkich tego świata.

Jej słowa pozwalały nam dostrzec te jakże czarujące chwile pomiędzy nutami, które wydając się być wiecznością są jednocześnie tak bardzo nietrwałe i ulotne.

Urok, ciepło tych słów i sposób ich przekazu tak celnie oddający istotę muzyki był niczym sama muzyka. Naprawdę - niewielu to potrafi.

Walc w początkach swojego istnienia jawił się jako taniec zakazany, wręcz diabelski. Jego magia, tkwiąca w takcie na 3/4, w tempie umiarkowanie szybkim, upajała przez całe noce ludzi wszystkich stanów. Kochała go elita i kochało mieszczaństwo. Najpierw Wiedeń, potem cały świat. Wielcy twórcy muzyki: Berlioz, Paganini, Meyerbeer, Auber, potem Brahms, Wagner, Bruckner - wszyscy zachwycali się prostotą i czarem walca. Pięknem kompozycji zawartej w niesłychanej prostocie.

Pierwszym kompozytorem, który wyniósł te "czarujące" takty na szczyty popularności był Jan Strauss. To właśnie dzięki niemu Wiedeń, jak żadne inne miasto nie promieniał tak bardzo muzyczną kulturą mieszczańską XIX wieku. Wiedeń zresztą, już wcześniej jawił się muzyczną stolicą Europy. Nic więc dziwnego, że właśnie tam narodził się i objawił światu walc - ten prosty i fenomenalny taniec. Mając tam  doskonałe warunki rozwoju - wprost eksplodował, swoim wybuchem ogarniając cały świat, wypierając dawne sztywne i schematyczne tańce dworskie, a osobą która "podpaliła lont" był właśnie Jan Strauss. Pierwszy z muzycznej dynastii. Nie będziemy sie rozwodzić tutaj nad rodzinnymi perypetiami Straussów. Kiedy pierwszy Strauss miał 21 lat, urodził mu się syn, który otrzymał imię po ojcu. Mimo własnych sukcesów "tata" nie chciał słyszeć o karierze muzycznej dla syna planując jego karierę w ... buchalterii. W tajemnicy przed ojcem - kolejny Jan Strauss odbył studia muzyczne, by potem, kiedy już mógł sam decydować o swym losie, objąć prowadzenie orkiestry.

Król Walca - to chyba najtrafniejszy i wysoce zasłużony tytuł jakim obdarzyli Straussa ludzie nie tylko jemu współcześni.

Łatwa, prosta melodia to cechy, jakich stale żąda sie od muzyki rozrywkowej. Strauss pojmował swą twórczość właśnie jako użytkową, ale wyniki jego pracy przekraczały granice, sięgając w sferę sztuki, nadając kanony, poza które nie posunął się żaden z późniejszych kompozytorów. "Nad pięknym modrym Dunajem", "Opowieści lasku wiedeńskiego", "Odgłosy wiosny", "Walc cesarski" (rozpoczynający koncert) ...

 - te najbardziej znane tytuły z niezmiernie bogatego, bo liczącego blisko 500 kompozycji dorobku Jana Straussa mogliśmy wysłuchać w Andrychowie. Oprócz walców mieliśmy też wszystko to, co służyło rozrywce mieszczanom w latach największej prosperity walca, a więc polki, polki-mazurki, marsze.

Oprócz wspomnianych wyżej, andrychowska publiczność wysłuchała jeszcze wiele kompozycji Straussów takie jak: Pizzicato-Polka, Marsz egipski, Gazety poranne, Perpetuum mobile by po gromkich brawach i podsumowaniu koncertu przez panią Grażynę ...

... po kwiatach ...

... i gorących brawach ...

... wysłuchać na bis - Polki Tritsch-Tratsch .

Walc to piękny taniec - któż go nie tańczył. Obecnie nie jest tańcem "codziennym". Tańczy się go w wyjątkowych sytuacjach i z wyjątkowymi osobami. Piękne sale, piękne stroje, świat wiruje pod stopami, zapominamy przy jego dźwiękach o tym jak przewrotnie czasami układa się nasze życie, jak ulotna jest fortuna.

Zapewne wielu słuchaczy tego wieczoru miało przed oczyma olbrzymią tragedie jaka dotknęła w ostatnich dniach naszą Gminę. Wielu z uczestników koncertu na "własnej skórze" odczuło skutki katastrofalnej powodzi. Władze Gminy i pozostali organizatorzy byli nieobecni na ostatnim "sierpniowym" koncercie z powodu obowiązków jakie wykonują na rzecz dotkniętych kataklizmem powodzian.

Na przysłowiową chwilkę gościliśmy proboszcza Parafii Sw. Macieja - ks. Stanisława Czernika.

Podsumowjąc koncerty podziękował za wspaniałą ich organizację i ogromny ładunek pozytywnej energii bijący zarówno ze sceny jak i od publiczności.

Teraz nastał dla andrychowian czas pracy, czas solidarności z poszkodowanymi, czas próby i wcielania w życie słów Jezusa Chrystusa, które wciąż przypominał nam i tłumaczył Jan Paweł II.

Test, który musimy zdać dla Niego - ale przede wszystkim dla siebie nawzajem.

Wychodząc, żegnały nas nowe rzeźby Zbigniewa Burego...

...twarze pokryte maskami, zdawały się podkreślać fakt, że pod grubą, zimną, często zakratowaną zasłoną skrywamy swoje prawdziwe oblicza, bojąc sie wyrażania swoich uczuć. Może właśnie koncerty takie jak te, sierpniowe, wyzwolą w nas siłę by zrzucić te zastygłe, choć prawie przezroczyste maski.

Opustoszała sala MDK.

To nie muzyka, taniec, śpiew powodują że jest to miejsce szczególne podkreśliła na koniec Kierownik MDK - Marianna Żmija - to andrychowska, wspaniała publiczność sprawia, że to miejsce jest tak wyjątkowe.

To ludzie, ich zapał i pasje rozjaśnia je, nadaje kolorów i budzi wciąż na nowo do życia.

 

Do zobaczenia. Za rok.

Jarosław Skupień
 

(c) wins