Pewien sędziwy Platan z andrychowskiego parku miejskiego widział już w swoim życiu niejedną taką historię. Scenariusz tej "sztuki" grany jest od niepamiętnych czasów na naszej ziemi. Kilka razy dziennie pod konarem platana przechodzą bezimienni aktorzy. Sztuka ta grana jest w ciszy, w ciemnościach, w środku dnia ... bez znaczenia, grana jest ... bez publiczności.
Tym razem - było inaczej
Pod konarami platana, młodzież z Teatru Ekspresji z Zagórnika zagrała dla przybyłych na spektakl gości - sztukę teatralną.

Andrychowski park miejski pełen jest miejsc stanowiących potencjalnie idealną scenografię do kolejnych tego typu "nocnych" - ale nie tylko - spektakli - wszystko zależy od pomysłowości aktorów, reżyserów i scenografów.
Zanim młodzi aktorzy wyszli na scenę wszystkich przybyłych powitał Dyrektor Centrum Kultury i Wypoczynku Zbigniew Przybyłowicz, który przedstawił w skrócie twórców spektaklu.
Miriam Arbter-Korczyńska zaprosiła do udziału w akcji krwiodawstwa mającej się odbyć w niedzielę - 29 lipca w Andrychowie.

Ale - sztukę czas zaczynać.
Pogasły światła sceny ...
Spektakl ten grany jest nieustannie od kilku tysięcy lat ... odkąd pod "rajskim drzewem" pojawił się jegomość o imieniu Adam a wkrótce później ... Ewa.

Każdy z nas szuka czegoś w swoim życiu, czegoś co go spełni, da mu poczucie bezpieczeństwa ...

Bez względu na wiek ...

... i płeć ... drąży nas jakaś odwieczna, nieodgadniona tęsknota ...

... szukamy odpowiedzi w mądrych księgach ...

... muzyce ...

... przedmiotach codziennego użytku ...

... otaczającym nas świecie ...

... jego zabawkach ...

Często znudzeni ...

... i zniechęceni ...

... nie potrafimy dostrzec, że tuż obok nas żyją ludzie tacy jak my, z podobnymi tęsknotami i marzeniami ...

Najlepiej widać to z pozycji obserwatora ... a przecież ... wszyscy bierzemy udział w tej sztuce ...

Nagle - olśnienie! To nie świat i jego zabawki jest tym czego szukamy! To drugi człowiek! Ten, ta - który/która zaledwie na wyciągnięcie ręki jest tuż obok nas!

... zdejmujemy czarne okulary przez które do tej pory oglądaliśmy świat - wszystko wydaje się takie nowe, takie niewiarygodnie piękne ...

... pierwsze fascynacje drugim człowiekiem, odkrywanie wzajemnych myśli i marzeń ...

... niczym nie zmącona beztroska mijających w życiu pięknych chwil ...

... i nie wiadomo z jakiego powodu - stan ten ... po prostu zaczyna nam się nudzić ...

... bezsensownie i ... bezwzględnie ranimy tych, których jeszcze niedawno darzyliśmy wielkim uczuciem ...

... nasze wspólne czyny, wspólne myśli i marzenia stają się mało ważne, niepotrzebne, odrzucone ...

... a my zaślepieni toczymy ze sobą niepotrzebne i bezsensowne walki o nieistniejące racje ...

... o to by "nasze ja" było "na wierzchu" ...

Wiara, nadzieja, miłość - pewnie mało kto zwraca w takich momentach swojego życia uwagę na to, że cały czas jesteśmy obserwowani "z góry" ...

... przez dwie - jakże różne od siebie istoty ... "czarnego człowieka na wierzchołku schodów do nieba" i "światło". W Parku Miejskim - scenografia dopełniła sie sama. Ale ci dwaj bezstronni obserwatorzy tylko nas obserwują. Bo to My mamy wolną wolę, my budujemy między sobą bariery ... widzialne i niewidzialne. Oni - tylko patrzą ...

... wzajemne bariery - to zły sposób na życie. Świat traci kolory ...

Budujemy mury oddzielające nas od innych ...

... i uporczywie trwamy przy swoich bezzasadnych racjach ...

... sami zawiązujemy nas własnych oczach opaski nie pozwalające widzieć drugiego człowieka i jego argumentów ...

... czy jest nam z tym dobrze ?

... na szczęście - nie jesteśmy na świecie zupełnie sami ... są jeszcze inni ludzie, którzy przychodzą z pomocą w rozwiązywaniu naszych często wyimaginowanych problemów ...

... często tez odpowiedź na nasze problemy i pytania przychodzi ...
z góry. Poprzez "światło" łączą nas wzajemnie ze sobą delikatne wstęgi. Trzeba tylko chcieć je odnaleźć i rozwinąć ...

nie jest to wcale takie trudne ... . Czasem wystarczy jedno słowo, jeden gest, jedno spojrzenie ... by mur ...

... runął ....

Co nas czeka potem?

A kto to wie? ...

... Show must go on ... więc tańczmy i cieszmy się, że tym razem znaleźliśmy w sobie siłę, by dalej dzielić się sobą z innymi ...

Na starych błędach, po kolejnych naszych prozaicznych "wojnach" przyjdzie czas spokoju. I rozpoczynamy kolejną budowę od fundamentów czegoś nowego, trwałego ...

... czegoś własnego. Z cegiełek naszego życia układa się kolejna historia, kolejny rozdział powieści o nieznanym zakończeniu.

Czy to właśnie mieli nam do przekazania aktorzy i reżyser - tego nie wiem. Nie pytałem. Teatr to miejsce na wyobraźnię. Na spektakl przychodzi wielu widzów. Każdego z nas łączy ze sceną bagaż swoich własnych przeżyć, własnych przemyśleń i doświadczeń - stąd też prób interpretacji nawet najbardziej oczywistej z historii może być wbrew pozorom nieskończenie wiele.

Ale ja zobaczyłem coś jeszcze w Parku Miejskim. Była to grupa zdolnych, młodych ludzi, którzy postanowili swoim działaniem zasiać ziarenko nadziei.
Bez słów - bo w przedstawieniu nie padło ani jedno słowo.

Otrzymali za to gorące brawa!

... od przybyłych na spektakl widzów.

Kilka miesięcy temu - 31. marca odbyła się premiera tej tylko z pozoru prostej historii, której tytuł brzmi :
"Ab amore ad Caritatem" - sztuka o miłości

Aktorzy : Zosia Miarka, Paweł Góralczyk, Ania Gibas, Klaudia Gawlas, Karolina Góra, Madzia Gondko, Paulina Góralczyk, Agnieszka Pytel, Monika Rusinek, Andżelika Foryś, Nela Kapera, Agnieszka Rusinek.
Reżyseria : Barbara Surzyn
Scenografia : Danuta Wysogląd
Kostiumy : Anna Kreska
Taniec : Anna Bizoń
Montaż muzyczny : Jerzy Górka
A to co mnie bardzo cieszy w naszym mieście to możliwość wyboru.
Jest tak, jak w życiu.
1. Można stanąć zupełnie obok.
2. Można być widzem.
3. Można czynnie przekazywać innym swój sposób postrzegania świata po to, by razem próbować zmieniać w nim to, co niedoskonałe.
To dobrze, że są w naszym mieście ludzie, którzy pomagają młodzieży wybrać ten trzeci sposób na życie.
A stary Platan ... hmmm ... pewnie do końca swoich dni będzie oglądał w parku miejskim historie podobne do tej, którą mogliśmy obejrzeć nocą 27 lipca 2007 r.
The End
Jarosław Skupień