Fragment poezji chłopskiej nieznanego autora recytowany przez Elżbietę Przeciszowską wprowadził nas w klimat ostatniego z Sierpniowych Niedzielnych Koncertów poświęconych Pamięci Ojca Św. Jana Pawła II.

Plac obok Miejskiego Domu Kultury wypełniła publiczność - tym razem po dwóch koncertach, które odbyły sie w MDK - koncert znów odbył się na zewnątrz.

Gości koncertu powitała Agnieszka Janosz - szefowa Miejskiego Domu Kultury, która przedstawiła przybyłym Zespół Obrij - naszych ukraińskich gości.

Wciąż mało wiemy o muzykach i muzyce zza naszej wschodniej granicy. Grupa Obrij (Obrij znaczy Horyzont) poszerzyła nasze horyzonty wiedzy prezentując nam nie tylko folklor ukraiński, melodie regionu Karpat (z Rumunii, Węgier i Słowacji) ale i melodie cygańskie, znane światowe przeboje muzyki poważnej i kilka piosenek i melodii z naszego polskiego podwórka. Z informacji otrzymanych przed koncertem można było wyczytać, że : "członkowie zespołu są profesjonalnymi muzykami - wirtuozami, dlatego niezależnie od tego gdzie koncertują, czy to w Niemczech, Francji, Czechach, Polsce, Luksemburgu czy Hiszpanii, ich muzyka zawsze potrafi dotrzeć do serc słuchaczy".
Andrychowska publiczność ma to do siebie, że jeśli przekaz płynący ze sceny jest szczery - to muzycy nie muszą długo czekać na okazanie im dowodów uznania.
W przypadku Obrij - wystarczyło kilka dźwięków Yuriy Reha - grającego na cymbałach - by nasze wspólne słowiańskie dusze - publiczności i artystów - rozpoczęły przekaz na tej samej częstotliwości.

Widać było że z utworu na utwór także muzycy docenili atmosferę panującą na koncercie. Tak jak publiczność - także i artystów cieszył fakt, że mogą zaprezentować nam swoją muzykę. Na wstępie powiedzianych zostało też kilka słów, które po prostu ścisnęły za serce. "Cieszymy się że mogliśmy tu przyjechać, że nasze kraje są niepodległe, że mogliśmy przybyć tu do Was aby grać dla "Naszego Papy" - niby normalne, zwykłe słowa, lecz na ich dźwięk widać było, że niejedna para oczu błysnęła bardziej niż zwykle a i głos mówiącego zadrżał przez chwilę.
Także i ten, którego pamięci koncerty poświęcono otrzymał od artystów pieśń ... o dziecięcych marzeniach chłopca spoglądającego w stronę nieba. Co prawda nie do końca zrozumiałem jej słowa, ale dreszcz przeszedł mi po plecach, bo w pewnym momencie poczułem jakby coś we mnie dobrze rozumiało ukraińskie słowa. W końcu wszyscy jesteśmy słowianami i mamy wspólne korzenie, więc któreś z naszych genów zapewne postarały się o to byśmy "wpadli w rezonans" słuchając dźwięków, które wywodzą się ze wspólnego źródła, wspólnej historii.

Co można zauważyć na koncertach sierpniowych? Mnie osobiście najbardziej cieszy fakt, że publiczność koncertów to mieszkańcy miasta w przedziale wieku od 0 - 100 lat :) Ale - trzeba przyznać na koncerty przychodzą spontanicznie coraz młodsi andrychowianie.

Także coraz więcej młodzieży docenia ten rodzaj spędzania wolnego czasu. Dlaczego? Imprezy kulturalne to przecież bardzo ciekawa alternatywa dla pizzerii, pubów, kina, iternetu, i TV. Trzeba przyznać, że stopniowo, powoli, ale coraz częściej daje się zauważyć zainteresowanie niszowymi koncertami i imprezami kulturalnymi w naszym mieście.

Dzięki sponsorom większość z nich jest przecież gratis - wstarczy tylko przyjść

Ale - wróćmy do koncertu - Zagrali dla nas na harmonijce ustnej i klarnecie : Jevgen Gaida ...

... kolejni artyści to Bohdan Zhelisko - kontrabas i Oleh Lomaha - akordeon

Lesya Blyshchak swoją grą na skrzypcach a zwłaszcza brawurowo zagranym Czardaszem Vittoria Montiego przekonała nas, że i tego typu muzyka w wykonaniu kapeli folkowej może wywołać gorące brawa publiczności!

Muzycy Obrij zwiedzili prawie całą Europę, koncertowali także w Australii

Ponieważ zaczęło robić się coraz ciemniej - włączono "oświetlenie awaryjne" :)

Co chwilę rozlegały się brawa - powtarzam się ? Kto był - ten wie, że właśnie tak było! Każdy z zagranych utworów był niepowtarzalny. Obrij może nie gra muzyki na najwyższym światowym poziomie, czasem też dało się słyszeć drobne "wpadki" muzyczne wynikające prawdopodobnie z faktu, że instrumenty na których grają na koncertach pamiętają pewnie czasy o których ani na Ukrainie ani w Polsce nikt nie myślał o tym, że kiedyś "runie mur" - ale grają swoją muzykę z wielkim sercem!

Kilka razy na koncercie doświadczyłem deja vu. To dość dziwne uczucie. Jakbym gdzieś to już słyszał, coś pamietał, jakbym rozumiał gdzieś w głębi duszy słowa

Fragmenty tej muzyki były czasami łudząco podobne do fragmentów niektórych starych polskich piosenek ludowych i religijnych.

Nie mogło być inaczej, wszak losy historii naszych narodów były kiedyś tak bliskie.
Także słowa Petro Kravetsa (pięknie zaśpiewał "O Sole Mio" - zresztą wszystkie pieśni w jego wykonaniu były niepowtarzalne) - były jakieś takie - nasze wspólne. Nie trzeba ich było wcale rozumieć. I tak docierały gdzie trzeba.

Dość ciekawe (i intrygująco nazywające się :) doświadczenie muzyczne zaprezentował nam klarnecista Jevgen Gaida - ponoć najlepszy klarnecista od Uralu aż po ... hmmm ... po ... powiedzmy najdalej wysunięty na zachód punkt Europy :)

Jevgen po prostu powiedział : A teraz - zobaczycie i wysłuchacie "striptiz na klarnet"

Jak powiedział - tak zrobił. Po każdym zagranym fragmencie - odkręcał kawałek klarnetu i grał na pozostałej części instrumentu ...

Chwilami klarnecista przypominał mi z wyglądu jednego z czołowych światowych polityków - ale - na wszelki wypadek nie będę wymieniał nazwisk :)

No sami powiedzcie - czy i Wam klarnecista z Obrij nie przypominał chwilami z wyglądu prezydenta jednego z supermocarstw? No ale - dość tej wielkiej polityki bo "striptiz na klarnet" powoli się kończy ....

... został już tylko sam ustnik - na którym notabene też można całkiem dobrze zagrać kolejny raz ten sam kawałek melodii

Jevgen zachwycił nas jeszcze jedną muzyczną ekwilibrystyką - żartem zatytuowanym "Ranek na wsi:. Za pomocą klarnetu wyczarował psa, kukułkę, koguta, gęś, krowę, konia ... jednym słowem ... Doktor Dollitle & wirtuoz klarnetu w jednym!

Swoje wysokie umiejętności muzyczne zaprezentował również Yuriy Reha - cymbalista.

Nic dziwnego, że po każdym jego występie rozlegały się głośne brawa!

I tak, po zagraniu ponad 25 utworów - nadszedł moment rozstania ...

... ale zanim to nastąpiło były jeszcze kwiaty ...


Zupełnie zapomniałem - zespół zagrał jeden z najpopularniejszych w Polsce i najbardziej rozpoznawalnych utworów na klarnet - Polka Dziadek - zwiastun znanego programu radiowego Lato z Radiem! To nie jedyny "polski" akcent. W repertuarze pojawiło sie również Tango - Szkoda Twoich łez, dziewczyno.

A jeśli o dziewczętach mowa :) - to jeszcze raz przypomnę - szczególnie gorrrrrące brawa otrzymała Lesya za wykonanie Czardasza

Wśród oklaskujących ostatni w tym roku koncert nie mogło zabraknąć Patronów i Organizatorów - Burmistrza Andrychowa Jana Pietrasa, który objął patronat nad cyklem sierpniowych koncertów oraz proboszczów : Parafii Św. Stanisława BiM ks. dziekana Józefa Jani oraz Parafii Św. Macieja ks. Stanisława Czernika - wsółorganizatorów wraz z Centrum Kultury i Wypoczynku Sierpniowych Niedzielnych Letnich koncertów poświęconych pamięci Ojca Świętego - Jana Pawła II

Na pierwszym z koncertów proboszcz Parafii Św. Stanisława BiM ks. dziekan Józef Jania przypomniał nam dzieło Jana Pawła II. Na temat tego Wielkiego Polaka powiedziano już właściwie wszystko, a my wciąż odnajdujemy go na nowo.
Tuż po koncercie podszedłem do starych pamiętających niejedno cymbałów i zauważyłem taki oto obraz - przez cały czas koncertu na instrumencie leżała fotografia sprzed lat.

Jeden z utworów Obrij łudząco przypominał w swoim fragmencie znaną piosenkę religijną, której słowa brzmią :
Wróć synu wróć z daleka
Wróć synu wróć. Ojciec czeka.
Jana Pawła II nie ma już wśród nas, ale bardzo często, spotykamy w swoim otoczeniu owoce jego życia. To nie on potrzebuje naszej pamięci, to My, Polacy potrzebujemy pamiętać o nim, wsłuchiwać się w słowa, którymi niósł nam otuchę i pokój, którymi tłumaczył Ewangelię - Dobrą Nowinę o tym, że ... nie cali umieramy.
Wypełniły się słowa, które Jan Paweł II napisał w Tryptyku Rzymskim.
"A przecież nie cały umieram, to co we mnie niezniszczalne trwa"
Nie cały umarł. To, co w nim było niezniszczalne, trwa.
Trwa wśród nas, dumnych z Niego. Dumnych z jednego z Najlepszych Synów jakich kiedykolwiek wydała światu nasza mała ojczyzna - Polska!
Jarosław Skupień