Dzień 11. listopada polskim świętem narodowym ustanowiono ustawą z kwietnia 1937 roku. W okresie międzywojennym obchodzono go tylko dwa razy.
Podczas okupacji hitlerowskiej jawne świętowanie, podobnie jak i każde inne przejawy polskości, było zakazane. W roku 1945 władze komunistyczne świętem państwowym uczyniły dzień 22. lipca, jako Narodowe Święto Odrodzenia Polski.
Mimo to w czasach komunizmu, 11. listopada organizowane były w całym kraju manifestacje patriotyczne. Najczęściej były one brutalnie tłumione a ich uczestnicy aresztowani przez Służbę Bezpieczeństwa.
Narodowe Święto Niepodległości, obchodzone 11. listopada przywrócono ustawą Sejmu IX kadencji, w czerwcu 1989 roku. Ta decyzja była pokłosiem postanowień Okrągłego Stołu.
11. listopada 1918 był również przełomowym momentem w dziejach całej Europy. Wtedy właśnie podpisany został w Compiegne pod Paryżem rozejm kończący I wojnę światową. Tego też dnia utworzona rok wcześniej zależna od zaborców Rada Regencyjna przekazała władzę wojskową Józefowi Piłsudskiemu. Trzy dni później rada rozwiązała się i całą władzę oddała Piłsudskiemu.
Tyle historii.
W Andrychowie tradycją stało się inaugurowanie obchodów Święta Niepodległości od uroczystej Mszy Świętej za Ojczyznę. Po niej delegacje mieszkańców i władz samorządowych składają wiązanki kwiatów pod Pomnikiem Grunwaldzkim. Potem andrychowianie udają się do Miejskiego Domu Kultury na okolicznościowe spotkanie. Wieczorem mieszkańcy gminy mogą wysłuchać koncertu muzycznego.
Nie inaczej Święto Niepodległości obchodziliśmy w tym roku.
Po mszy świętej i złożeniu wiązanek pod Pomnikiem Grunwaldzkim, wszyscy chętni zebrali się w MDK.

Gości powitała Agnieszka Janosz, szefowa domu kultury.

Jak widać, na wspólne, andrychowskie świętowanie ochotę mieli także najmłodsi mieszkańcy naszej gminy.

Wśród gości okolicznościowego spotkania byli m.in.: ksiądz Stanisław Czernik, proboszcz parafii św. Macieja w Andrychowie, Jan Pietras, burmistrz Andrychowa, Krzysztof Kubień, przewodniczący Rady Miejskiej, Marek Polak, poseł na Sejm, Zbigniew Mieszczak, przewodniczący Rady Powiatu Wadowickiego oraz radni Andrychowa.

O drodze Polaków do niepodległości mówił Michał Kołodziejczyk. Historyk w swoim wystąpieniu dużo miejsca poświęcił losom andrychowian i Andrychowa w okresie zaborów i I wojny światowej.
Obchody Święta Niepodległości to jedna z dwóch okazji w roku, kiedy w Andrychowie przyznawane są medale „Zasłużony dla Gminy Andrychów”.
W tym roku tymi zaszczytnymi odznaczeniami uhonorowani zostali: Pani Marianna Kalinowska oraz Pan Czesław Stuglik.
Marianna Kalinowska jest jedną z najwybitniejszych nauczycielek w historii Andrychowszczyzny. Przez większą część swojej zawodowej kariery związana ze Szkołą Podstawową nr 4, dała się poznać jako znakomity fachowiec, stosujący legendarne już metody pracy z uczniami, by nie tylko nauczyć ich matematyki, lecz również wzbudzić zapał do tego przedmiotu. Umiejętność kształtowania matematycznego myślenia, rozwijanie zainteresowań tą dziedziną nauki, merytoryczna i metodyczna perfekcja zjednały jej szacunek i uwielbienie uczniów oraz ogromne uznanie wśród rodziców.
Pani Marianna Kalinowska wielokrotnie osiągała wybitne sukcesy
w pracy z uzdolnioną matematycznie młodzieżą, a lista finalistów
i laureatów olimpiad matematycznych, którzy wyszli spod jej ręki liczy aż 29 nazwisk. Jest Pani Marianna wspaniałą wychowawczynią wielu pokoleń andrychowskich uczniów, którzy podkreślają jej ogromne serce, matczyną troskę i oryginalne sposoby budowania w klasie i szkole prawdziwie rodzinnej atmosfery. Do legendy przeszły słynne wycieczki i rajdy górskie po Beskidach i Gorcach, niejednokrotnie połączone z lekcjami matematyki w plenerze czy ze sprzątaniem szlaków turystycznych na długo przed tym, gdy głośno stało się o takich inicjatywach za sprawą akcji „Dzień Ziemi” i „Sprzątanie Świata”. To dzięki Pani Mariannie uczestniczący w tych wyprawach uczniowie poznawali tajniki orientacji w górskim terenie, doświadczali trudów wspinaczki przy świetle latarek, by z wybranego szczytu podziwiać
krajobraz w chwili, „kiedy ranne wstają zorze”; to wtedy podczas wspólnego śpiewu „Jasno płonie watra w lesie...” zawiązywały się przyjaźnie i sympatie, które trwają przez dziesięciolecia, a wśród pamiątek pojawiały się zdobywane jakby mimochodem kolejne stopnie Górskiej Odznaki Turystycznej.
Ale Pani Marianna Kalinowska to również dom. Dom Państwa Marianny i Mieczysława Kalinowskich oraz ich córek: Magdaleny, Aleksandry i Barbary. Dom niezmiennie otwarty dla obecnych i byłych wychowanków. A w nim bezinteresowna pomoc, wsparcie, rada. Pani Marianna Kalinowska jest osobą nad wyraz skromną i szlachetną. Niewątpliwie to jedna z największych indywidualności i osobowości naszej Gminy.
Pan Czesław Stuglik, inwałdczanin, od wielu lat angażuje się w działalność społeczną na rzecz środowiska, w którym żyje. Od prawie 50 lat jest aktywnym członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Inwałdzie. Od 12 lat pełni funkcję wiceprezesa OSP. Od 1987 roku pracuje też w zarządzie gminnym Ochotniczych Straży Pożarnych.
W latach 1984 – 1982 był radnym gminy Andrychów. Przez wiele lat był członkiem Społecznej Komisji Pojednawczej. W 2001 roku był delegatem na trzecią krajową konferencję sołtysów i środowisk wiejskich. Funkcję sołtysa Inwałdu pełnił przez 21 lat (!). Spadło na niego wiele obowiązków, z których wywiązywał się wzorowo. Był założycielem m.in. Społecznego Komitetu Gazyfikacji Wsi oraz Wiejskiej Spółki Wodnej. W czasie jego kadencji wybudowano szkołę, kilkaset metrów chodnika przy ulicy Wadowickiej, dokonano rewitalizacji boiska sportowego, wykonano telefonizację. Wprowadzono nazewnictwo ulic. Wyremontowano wiele dróg.
Sołtys cały czas współpracował z wiejskimi organizacjami społecznymi. Dbał o ich autorytet w środowisku.
Pan Czesław Stuglik to człowiek, który zawsze służy radą i pomocą, nie szczędzi sił i czasu na rozwiązywanie problemów lokalnej społeczności. Dzięki jego zaangażowaniu i determinacji wiele spraw, zarówno społecznych, jak i indywidualnych, znalazło szczęśliwy finał.


Medale „Zasłużony dla Gminy Andrychów” Pani Mariannie Kalinowskiej i Panu Czesławowi Stuglikowi wręczyli: przewodniczący Rady Miejskiej, Krzysztof Kubień oraz burmistrz Andrychowa, Jan Pietras.

Pani Marianna i Pan Czesław dziękowali za to szczególne wyróżnienie.
Podziękowania za dotychczasową działalność i trud, gratulacje i… kwiaty Pani Marianna i Pan Czesław odebrali nie tylko od przedstawicieli samorządu.
Panu Czesławowi dziękowali m.in.:

Teresa Białow, w imieniu Koła Gospodyń Wiejskich w Inwałdzie

Ignacy Stuglik, w imieniu zarządu LKS „Huragan” Inwałd

Alina Rzadek, sołtys Inwałdu, w imieniu swoim i radnych z tej miejscowości.

Z kolei Pani Marianna przyjmowała gratulacje od obecnych i byłych wychowanków.

Nie mogło zabraknąć pamiątkowej fotografii:)
Część oficjalną uroczystości, zorganizowanych z okazji Święta Niepodległości mamy za sobą, czas, jak się łatwo domyślić, na część nieoficjalną.
Na początek – występ grupy teatralnej „Na marginesie”, działającej przy Centrum Kultury i Wypoczynku.
Instruktorka i reżyserka, Katarzyna Przeciszowska razem ze swoimi podopiecznymi przygotowała program, który doskonale pokazał, że o Święcie Niepodległości można mówić w sposób niesztampowy, a zarazem przejmujący.
Tak więc zapraszamy do przeczytania opowieści o „Rzeczach Najważniejszych”

Szukają bóstwa: jedni z nich w popiele
nurzając głowy i ścieląc się w kurzu
przy marmurowych posągów podnóżu
albo w posępnym, milczącym kościele;
inni ku niebu skroń podnosząc śmiele,
w słońca życiodawczych promienistym różu,
w gór, oceanom ochronnym przedmurzu,
w mądrym i dobrym wszechstworzenia dziele;
inni spokojni, cisi, zadumani
w nieogarnionej szukają go głuszy,
w nieskończoności bezdennej otchłani--
tak od początku swojego istnienia
wszędzie szukają bóstwa bez wytchnienia,
tylko go w własnej nie szukają duszy.
Mocny początek…
Tekst Kazimierza Przerwy-Tetmajera wyśpiewała Ania Mysłajek.

A to kolejna z bohaterek przedstawienia, kobieta, która „w naszych czasach odnajduje się znakomicie”. Kate – po „naszemu” Kaśka (Jola Kuc) – kelnerka w Greenwich Village. Poznała tu wielu ludzi – „całkiem inna rasa”, ma kilka prawdziwych propozycji pracy, w dodatku za prawdziwe pieniądze. Do Polski planuje wrócić na emeryturę. Tu, tj. tam - poza Ojczyzną ma wszystko: pracę, pieniądze, mieszkanie, przyszłość.

Angela - artystka (Iza Dudzik) mówi do nas tekstem Kazimierza Przerwy-Tetmajera.
Eviva l'arte! Człowiek zginąć musi -
cóż, kto pieniędzy nie ma, jest pariasem,
nędza porywa za gardło i dusi -
zginąć, to zginąć jak pies, a tymczasem,
choć życie nasze splunięcia niewarte:
evviva l'arte!
Eviva l'arte! Niechaj pasie brzuchy
nędzny filistrów naród! My, artyści,
my, którym często na chleb braknie suchy,
my, do jesiennych tak podobni liści,
i tak wykrzykniem; gdy wszystko nic warte,
evviva l'arte!

Evviva l'arte! Duma naszym bogiem,
sława nam słońcem, nam, królom bez ziemi,
możemy z głodu skonać gdzieś pod progiem,
ale jak orły z skrzydły złamanemi -
więc naprzód! Cóż jest prócz sławy co warte?
evviva l'arte!
Evviva l'arte! W piersiach naszych płoną
ognie przez Boga samego włożone:
więc patrzym na tłum z głową podniesioną,
laurów za złotą nie damy koronę,
i chociaż życie nasze nic niewarte:
evviva l'arte!
- kontynuuje kolejna bohaterka grana przez Adę Kowalczyk.

Uwaga, wkracza nowa postać – prawdziwa bizneswoman – Elżbieta (Ela Przeciszowska). Ona mówi do nas słowami piosenki Mirosława Czyżykiewicza.
Pieniążki, pieniążki z rączki do rączki,
Z banku na czek. A niech to!
Pieniądz, to dopiero temat,
Nawet sam Mesjasz był na sprzedaż,
Poemat również wyjdzie niezły
Przy potencjale odpowiednim zer po przecinku,
Kilka odcinków o tym jak w krąg triumfuje bzdet i gadżet;
Genialny to jest wynalazek,
Jednoczy wszystkich w znojnym trudzie,
Wszędzie gdzie pieniądz, tam i ludzie,
A ci co w bankach mają tłok, wzrok mogą
Przykuć bez obawy do każdej rzeczy,
Albo nawet w oczy bliźniego zajrzeć
Mimochodem jakby w istocie
Swej banknotem był i niczym więcej;
Panowie, szybciej, ruszać się, w kolejce
Na wolny etat, czyste ręce, sąd też wydatki ma i kat (…)
(…)Zżyma się często (też mi męstwo) jeden z drugim
Na tę epokę, powiedzcie jak jej dosyć można mieć,
Gdzie spojrzeć krew i klęski żywiołowe
(ciekawe co dziś, klecho, powiesz)
I wszędzie śmierć zagląda w oczy,
No żeby tak psioczyć, tak wybrzydzać,
To przecież wszystko palce lizać,
Zwłaszcza wieczorem przed telewizorem (…) – dopowiada Kate - Kaśka.


Pieniądze, pieniądze
Wskażcie mi drogę bo błądzę
Pieniądze, pieniądze
Idą piechotą do rąk
Okrywa mnie sława i futro
Mam wille z basenem od jutra
Kobiety u stóp mych się tłoczą
Bo kołem fortuna się toczy
Pieniądze, pieniądze
Wskażcie mi drogę bo błądzę
Pieniądze, pieniądze
Idą piechotą do rąk.
Piosenkę z „Metra” zaśpiewało zgodnie nasze, na wskroś nowoczesne trio…
Ale, ale… Coś psuje dobry nastrój, coś uderza w sumienia.
Co?

Dobiegający nie wiadomo skąd głos dziecka…
- Kto ty jesteś?
- Polak mały.
- Jaki znak twój?
- Orzeł biały.
- Gdzie ty mieszkasz?
- Między swemi.
- W jakim kraju?
- W polskiej ziemi.
- Czem ta ziemia?
- Mą ojczyzną.
- Czem zdobyta?
- Krwią i blizną.
- Czy ją kochasz?
- Kocham szczerze.
- A w co wierzysz?
- W Polskę wierzę.
- Coś ty dla niej?
- Wdzięczne dziecię.
- Coś jej winien?
- Oddać życie.
Autor: Władysław Bełza

I przychodzi refleksja…
I nasze panie zgodnie mówią inny tekst, znów Kazimierza Przerwy-Tetmajera:
Widzę kraj jakiś w oddali, w oddali,
kraj z mgły przejrzystej, z rozkołysań sosny,
z letnich południ i z porannej wiosny,
z cisz szmaragdowych na łąk ciemnej fali,
z blasków, gdy słońce morze rozpali,
z majowych nocy zadumy miłosnej,
z drgnień dzwonków polnych, z rozmowy półgłośnej
limb zamyślonych wśród milczącej hali...
Widzę kraj taki jak przez modro-złotą
gazę, co wiesza się na młodym gaju,
drżąca i cicha, pajęcza i zwiewna...
To kraj twej duszy, z tego ona kraju,
obłękitniona mych marzeń tęsknotą
spłynęła ku mnie, promienna i śpiewna...
I jeszcze jeden wiersz, tym razem Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego:
Nosimy Cię w swych sercach, wyblakli poeci,
głupcy, włóczęgi, błazny, ścierki kawiarniane;
Twój blask oślepiający jako słońce świeci,
w piersiach nam się łopoczesz stłumionym orkanem.
Ale my, głośne pawie, pyszałki odęte,
niecna zgraja aktorów, hałastra wyrodna,
kneblujemy jak łotry Twoje usta święte
i spychamy Cię na dno, bo jesteś... niemodna.
Ale ja wiem, że przyjdziesz, musisz przyjść, Skrzydlata,
piersi nasze rozedrzesz gromowym wołaniem,
serc milionem zatargasz, pasadami świata! ...
Poeci, ja zwiastuję Drugie Zmartwychwstanie!
W proch uliczny runiemy, jak bogi gliniane,
Twój piorunowy płomień ślepia nam wypali,
Twoje Imię ognistym będzie huraganem!
ale nie dla nas będzie, bo myśmy za mali.

Od piosenki zaczął się program, nią też się kończy.
Ania Mysłajek i tekst Adama Asnyka…
Miejmy nadzieję!... nie tę lichą, marną,
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.
Miejmy nadzieję!... nie tę chciwą złudzeń,
Ślepego szczęścia płochą zalotnicę,
Lecz tę, co w grobach czeka dnia przebudzeń
I przechowuje oręż i przyłbicę.
Miejmy odwagę!... nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwy - przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć z swego stanowiska.
Miejmy odwagę!... nie tę tchnącą szałem,
Która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża.
Miejmy pogardę dla wrzekomej sławy
I dla bezprawia potęgi zwodniczej,
Lecz się nie strójmy w płaszcz męczeństwa krwawy
I nie brząkajmy w łańcuch niewolniczy.
Miejmy pogardę dla pychy zwycięskiej
I przyklaskiwać przemocy nie idźmy!
Ale nie wielbmy poniesionej klęski
I ze słabości swojej się nie szczyćmy.
Przestańmy własną pieścić się boleścią,
Przestańmy ciągłym lamentem się poić:
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystoi w milczeniu się zbroić...
Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje
I przechowywać ideałów czystość;
Do nas należy dać im moc i zbroję,
By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość.

Czas żegnać się. Dopołudniowa część uroczystości dobiega końcowi. Jeszcze tylko zaproszenie na wieczorny koncert…

… kolejne gratulacje i możemy wrócić do domów.
Ale nie rozstaliśmy się na długo. Wieczorem bowiem czekały na nas kolejne atrakcje.
Wystarczy kliknąć w poniższe fotki - aby przejść do pozostałych fotoreportaży :
Wernisaż Grupy Twórców MY
... oraz koncert, na którym piosenki z repertuaru hrabiny Marii Tyszkiewiczowej śpiewała Maria Meyer.
Anna Szlagor